Są przedmioty, których nie da się uczyć na odległość, ale robimy wszystko by się dostosować do nowych warunków - tak o zdalnym studiowaniu mówią rektorzy szczecińskich uczelni.
O studiach w dobie pandemii koronawirusa dyskutowali goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
Sytuacja epidemiczna spowodowała, że wszystkie szczecińskie uczelnie zdecydowały się na naukę w trybie hybrydowym, czyli połączenie zajęć on-line i stacjonarnych.
- Forma zdalnego nauczania się sprawdziła już wiosną - mówi prof. dr hab. Waldemar Tarczyński, rektor Uniwersytetu Szczecińskiego. - W tym modelu hybrydowym trzymamy się wariantu ustawowego, który obowiązuje nas dziś w Polsce. 50 procent zajęć punktów ECTS-u może być zrealizowane w trybie zdalnym, co oznacza, że najdłużej do wiosny przyszłego roku wszystko moglibyśmy prowadzić w trybie zdalnym, gdyby zajęcia rozkładały się po połowie.
- Problemem jest szkolenie praktyczne, które na Akademii Morskiej jest bardzo istotne - dodawał dr hab. inż. kpt. żeglugi wielkiej Wojciech Ślączka, rektor Akademii Morskiej w Szczecinie. - I tu niestety nie da się kształcić na odległość, w związku z tym główną trudnością dla naszej uczelni było przygotowanie laboratoriów i sal ćwiczeniowych i szczególnie symulatorów, żeby jakąkolwiek grupę do nich wprowadzić, bo tak bylibyśmy na dziś przygotowani, że jeden prowadzący i jeden student. W ten sposób uczelnia pewnie by zbankrutowała.
- Uczelnie są przygotowane do kształcenia studentów w czasie epidemii - mówił Wojciech Maksymowicz, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. - Był okres wakacyjny, w trakcie którego uczelnie nie próżnowały. Przygotowywały się jeszcze dokładniej. Uczelnie już wcześniej stosowały e-learning. Tylko to było uzupełnieniem, a teraz stało się wiodącym sposobem kształcenia.
Uczelnie wyższe w trybie hybrydowym pracowały już w poprzednim roku akademickim. Tak było od marca do końca roku.
Sytuacja epidemiczna spowodowała, że wszystkie szczecińskie uczelnie zdecydowały się na naukę w trybie hybrydowym, czyli połączenie zajęć on-line i stacjonarnych.
- Forma zdalnego nauczania się sprawdziła już wiosną - mówi prof. dr hab. Waldemar Tarczyński, rektor Uniwersytetu Szczecińskiego. - W tym modelu hybrydowym trzymamy się wariantu ustawowego, który obowiązuje nas dziś w Polsce. 50 procent zajęć punktów ECTS-u może być zrealizowane w trybie zdalnym, co oznacza, że najdłużej do wiosny przyszłego roku wszystko moglibyśmy prowadzić w trybie zdalnym, gdyby zajęcia rozkładały się po połowie.
- Problemem jest szkolenie praktyczne, które na Akademii Morskiej jest bardzo istotne - dodawał dr hab. inż. kpt. żeglugi wielkiej Wojciech Ślączka, rektor Akademii Morskiej w Szczecinie. - I tu niestety nie da się kształcić na odległość, w związku z tym główną trudnością dla naszej uczelni było przygotowanie laboratoriów i sal ćwiczeniowych i szczególnie symulatorów, żeby jakąkolwiek grupę do nich wprowadzić, bo tak bylibyśmy na dziś przygotowani, że jeden prowadzący i jeden student. W ten sposób uczelnia pewnie by zbankrutowała.
- Uczelnie są przygotowane do kształcenia studentów w czasie epidemii - mówił Wojciech Maksymowicz, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. - Był okres wakacyjny, w trakcie którego uczelnie nie próżnowały. Przygotowywały się jeszcze dokładniej. Uczelnie już wcześniej stosowały e-learning. Tylko to było uzupełnieniem, a teraz stało się wiodącym sposobem kształcenia.
Uczelnie wyższe w trybie hybrydowym pracowały już w poprzednim roku akademickim. Tak było od marca do końca roku.
- Forma zdalnego nauczania się sprawdziła już wiosną - mówi prof. dr hab. Waldemar Tarczyński, rektor Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Problemem jest szkolenie praktyczne, które na Akademii Morskiej jest bardzo istotne - dodawał dr hab. inż. kpt. żeglugi wielkiej Wojciech Ślączka, rektor Akademii Morskiej w Szczecinie.

Radio Szczecin