Nawet 200 przypadków porzucenia pojazdu rocznie odnotowuje kołobrzeska straż miejska. Strażnicy walczą z wrakami pozostawionymi w miejscach publicznych.
Najnowszy przykład dotyczy ulicy Myśliwskiej, gdzie przy ruchliwej drodze pozostawiono samochód bez kół, jedynie na cegłówkach. Na miejsce wezwano lawetę, wtedy przy aucie pojawił się jego właściciel, który założył koła i odprowadził pojazd na swoją posesję. Musiał on jednak pokryć koszty przyjazdu lawety.
Mirosław Kędziorski, komendant kołobrzeskiej straży miejskiej mówi, że strażnicy interweniują w takich przypadkach z dwóch powodów. - Na to musimy zwracać uwagę biorąc pod uwagę głód miejsc parkingowych, jaki występuje na terenie Kołobrzegu, a pod drugie w tym przypadku to było typowe zagrożenie, bo jak samochód stanął na cegłówkach, to już sam w sobie stwarzał zagrożenie dla użytkowników drogi. Mam na myśli pieszych. Ktoś mógł się oprzeć o niego, samochód mógł zsunąć się z cegłówek i zrobić krzywdę - powiedział Kędziorski.
Przyjazd lawety jest ostatnim etapem całej procedury. Najpierw strażnicy ustalają właściciela auta i kierują do niego wniosek o usunięcie samochodu w wyznaczonym terminie.
Mirosław Kędziorski, komendant kołobrzeskiej straży miejskiej mówi, że strażnicy interweniują w takich przypadkach z dwóch powodów. - Na to musimy zwracać uwagę biorąc pod uwagę głód miejsc parkingowych, jaki występuje na terenie Kołobrzegu, a pod drugie w tym przypadku to było typowe zagrożenie, bo jak samochód stanął na cegłówkach, to już sam w sobie stwarzał zagrożenie dla użytkowników drogi. Mam na myśli pieszych. Ktoś mógł się oprzeć o niego, samochód mógł zsunąć się z cegłówek i zrobić krzywdę - powiedział Kędziorski.
Przyjazd lawety jest ostatnim etapem całej procedury. Najpierw strażnicy ustalają właściciela auta i kierują do niego wniosek o usunięcie samochodu w wyznaczonym terminie.

Radio Szczecin