Około pięćdziesiąt piskląt jerzyków trafiło pod opiekę szczecińskiego Zwierzogródu w Wielgowie. To skutek ostatnich upałów.
Nieopierzone ptaki przedwcześnie wyskakiwały z gniazd, nie będąc gotowe do lotu. W Szczecinie maluchy były odnajdywane między innymi na rozgrzanych ulicach i chodnikach, skąd trafiły pod opiekę Pauliny Seweryniak z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Wielgowie, z którą rozmawiała Weronika Łyczywek.
- To są jerzyki. Te dwa dni kiedy było po 40 stopni, ptaki ratując się, żeby się nie ugotować w swoich gniazdach, po prostu z nich wyskakiwały. No i w dwa dni przyjechały do nas 44 osobniki jerzyka. To były ptaki, które były odwodnione, po upadkach. Tutaj każdego ptaka trzeba wziąć do ręki i po prostu otworzyć mu dziubek, i włożyć do środka owady. Im starszy do nas jerzyk trafia, tym trudniej mu przyjąć, że nasze ręce to jednak nie mama jerzykowa, więc po prostu walczą z nami - mówi Seweryniak.
Te, które tutaj mamy, kiedy wrócą do przyrody? - dopytuje dziennikarka.
- One same już starają się wyskoczyć z tych pojemników. Wtedy bierzemy je na wagę, sprawdzamy, jak kondycyjnie wyglądają i obrączkujemy, i lecą w świat - dodaje Seweryniak.
Jerzyki to ptaki, które w locie mogą osiągnąć prędkość ponad 100 kilometrów na godzinę. Ich przysmakiem są komary. Jeden jerzyk może zjeść ich nawet kilka tysięcy dziennie.
Szczeciński Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Wielgowie działa od 4 lat. Przez całą dobę przyjmuje on ranne, chore, osłabione dzikie zwierzęta, zapewniając im leczenie, rehabilitację i przygotowanie do powrotu do naturalnego środowiska.
- To są jerzyki. Te dwa dni kiedy było po 40 stopni, ptaki ratując się, żeby się nie ugotować w swoich gniazdach, po prostu z nich wyskakiwały. No i w dwa dni przyjechały do nas 44 osobniki jerzyka. To były ptaki, które były odwodnione, po upadkach. Tutaj każdego ptaka trzeba wziąć do ręki i po prostu otworzyć mu dziubek, i włożyć do środka owady. Im starszy do nas jerzyk trafia, tym trudniej mu przyjąć, że nasze ręce to jednak nie mama jerzykowa, więc po prostu walczą z nami - mówi Seweryniak.
Te, które tutaj mamy, kiedy wrócą do przyrody? - dopytuje dziennikarka.
- One same już starają się wyskoczyć z tych pojemników. Wtedy bierzemy je na wagę, sprawdzamy, jak kondycyjnie wyglądają i obrączkujemy, i lecą w świat - dodaje Seweryniak.
Jerzyki to ptaki, które w locie mogą osiągnąć prędkość ponad 100 kilometrów na godzinę. Ich przysmakiem są komary. Jeden jerzyk może zjeść ich nawet kilka tysięcy dziennie.
Szczeciński Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Wielgowie działa od 4 lat. Przez całą dobę przyjmuje on ranne, chore, osłabione dzikie zwierzęta, zapewniając im leczenie, rehabilitację i przygotowanie do powrotu do naturalnego środowiska.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin