Ostra dyskusja polityków w magazynie "Radio Szczecin na Wieczór". Temat dotyczył śmierci ciężarnej pacjentki wywołanej obumarłym płodem. Do tragedii doszło w szpitalu w Pszczynie.
Jak mówiła na naszej antenie posłanka Nowej Lewicy Katarzyna Kotula, lekarze boją się podejmować decyzje po ubiegłorocznym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.
- Pani Iza zmarła, bo miała niestety nieszczęście zajść w ciążę w Polsce. W kraju leżącym w centrum Europy, w kraju teoretycznie demokratycznym i z najostrzejszym, najbardziej surowym prawem aborcyjnym - podkreślała Kotula.
Tymczasem poseł Prawa i Sprawiedliwości Czesław Hoc stwierdził, że opozycja wykorzystuje tragedię 30-latki do gry politycznej. - Granie na takiej tragedii, na podwójnej tragedii. Granie polityczne i uzurpowanie sobie takich bzdurnych pomysłów jest nieuczciwe i niegodne.
Sprawę bada prokuratura, kontrolę w szpitalu na wniosek ministerstwa zdrowia przeprowadzi też NFZ.
Zarząd szpitala, w wydanym oświadczeniu, stwierdził, że personel leczył kobietę "zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem".
30-latka zmarła 22 września wskutek sepsy, będąc w 22. tygodniu ciąży.
Ciężarna zgłosiła się tam z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. U płodu wcześniej stwierdzono wady rozwojowe.
Rodzina zmarłej uważa, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do zgonu.
- Pani Iza zmarła, bo miała niestety nieszczęście zajść w ciążę w Polsce. W kraju leżącym w centrum Europy, w kraju teoretycznie demokratycznym i z najostrzejszym, najbardziej surowym prawem aborcyjnym - podkreślała Kotula.
Tymczasem poseł Prawa i Sprawiedliwości Czesław Hoc stwierdził, że opozycja wykorzystuje tragedię 30-latki do gry politycznej. - Granie na takiej tragedii, na podwójnej tragedii. Granie polityczne i uzurpowanie sobie takich bzdurnych pomysłów jest nieuczciwe i niegodne.
Sprawę bada prokuratura, kontrolę w szpitalu na wniosek ministerstwa zdrowia przeprowadzi też NFZ.
Zarząd szpitala, w wydanym oświadczeniu, stwierdził, że personel leczył kobietę "zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem".
30-latka zmarła 22 września wskutek sepsy, będąc w 22. tygodniu ciąży.
Ciężarna zgłosiła się tam z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. U płodu wcześniej stwierdzono wady rozwojowe.
Rodzina zmarłej uważa, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do zgonu.
- Pani Iza zmarła, bo miała niestety nieszczęście zajść w ciążę w Polsce. W kraju leżącym w centrum Europy, w kraju teoretycznie demokratycznym i z najostrzejszym, najbardziej surowym prawem aborcyjnym - podkreślała Kotula.
Dodaj komentarz 4 komentarze
Tak wygląda ochrona życia według KK i PiS. Państwo naraża na śmierć zamiast ratować. Hipokryci, złodzieje.
Zabawnie brzmią te słowa o grze politycznej z ust członka partii która do dzisiaj gra politycznie na tragedii 96 osób.
Będzie jeszcze gorzej. Jeśli ciąża jest bliźniacza i stan jednego płodu (chorego) zagraża życiu drugiego (zdrowego), to nie można tego chorego usunąć i uratować zdrowego. Czyli w takim przypadku, trzeba zaczekać aż umrze pierwsze dziecko, później drugie a później jak się zdąży, uratuje się ich matkę!!! I to nie jest torturowanie ludzi?
Notabene, w takim przypadku z rodziny 2+1 może zostać singiel wdowiec. Polityka prorodzinna
Najpierw religijnie nawiedzeni z PiS głoszą, że lekarzom każde usunięcie płodu, przerwanie ciąży stawiane będą zarzuty, jak za zabójstwo i że każdą tego typu sprawę badać będą prokuratorzy, a potem fałszywe zdziwienie, że lekarze obawiają się narażać na sankcje prawne...
Tak wygląda świat, gdy ideologia, CHORA IDEOLOGIA, zyskuje zwierzchność nad nauką.
Ja się lekarzom nie dziwię.
To odpowiedzialność PiSu

Radio Szczecin
