Ich sprzedaż pomaga w zbieraniu funduszy na rehabilitację 7-letniego Maksa ze Świnoujścia, a przy okazji promuje recykling. Jeden kilogram jest wart 80 groszy. Mowa o plastikowych nakrętkach, które są zbierane przez mieszkańców w specjalnie przygotowanych do tego koszach.
Kamil Janta Lipiński ze stowarzyszenia Speak UP Świnoujście pojemnik z nakrętkami z centrum miasta opróżnia co tydzień.
- Co tydzień zbieramy ok. 60 kg. Dwie pozytywne rzeczy w jednej: pomagamy osobie, która potrzebuje pomocy. Z drugiej strony pomagamy środowisku - tłumaczy.
Nakrętki przekazywane są Danucie Grzechowskiej - babci 7-letniego Maksa ze Świnoujścia, później trafiają do skupu, a stamtąd do firmy, która je przetwarza i wtórnie wykorzystuje.
- Trzeba zebrać tonę na 800 zł. Gromadzimy to magazynowo, jak mamy dwie tony, pozyskujemy odbiorcę. Maks choruje na dystrofię Duchenne'a. Chore są wszystkie mięśnie - serce i cały układ oddechowy - mówi.
Za tonę nakrętek można dostać 800 zł. Specjalne pojemniki na nie ustawione są na świnoujskim Placu Wolności i przy szkole na ul. Witosa.
- Co tydzień zbieramy ok. 60 kg. Dwie pozytywne rzeczy w jednej: pomagamy osobie, która potrzebuje pomocy. Z drugiej strony pomagamy środowisku - tłumaczy.
Nakrętki przekazywane są Danucie Grzechowskiej - babci 7-letniego Maksa ze Świnoujścia, później trafiają do skupu, a stamtąd do firmy, która je przetwarza i wtórnie wykorzystuje.
- Trzeba zebrać tonę na 800 zł. Gromadzimy to magazynowo, jak mamy dwie tony, pozyskujemy odbiorcę. Maks choruje na dystrofię Duchenne'a. Chore są wszystkie mięśnie - serce i cały układ oddechowy - mówi.
Za tonę nakrętek można dostać 800 zł. Specjalne pojemniki na nie ustawione są na świnoujskim Placu Wolności i przy szkole na ul. Witosa.

Radio Szczecin