Osoby bezdomne pojawiają się ponownie w miejscu zlokalizowanym pomiędzy Stargardzkim Centrum Przesiadkowym a restauracją jednej z sieci.
Informują o tym klienci restauracji oraz kierowcy parkujący w pobliżu. Kępa drzew w centrum miasta była już popularnym miejscem spotkań ludzi bez adresu. Przed dwoma laty Straż Miejska zdążyła zlikwidować dzikie obozowisko funkcjonujące niemal w centrum Stargardu. Problem ucichł. Jak jednak sygnalizują mieszkańcy, dawne koczowisko zaczyna być ponownie miejscem spotkań.
Joanna Kufel ze stargardzkiej Straży Miejskiej przyznaje, że były sporadyczne sygnały w tej sprawie.
- Wydaje mi się, że jest to incydentalne, bo tę samą osobę zabieraliśmy też z innych części miasta. Strażnicy nie stwierdzili, by koczowała tam na stałe. Faktycznie, od Centrum Przesiadkowego był problem. Te osoby koczowały w prowizorycznych, zlepionych namiotach. Na szczęście właściciel zastosował się do naszych zaleceń; utrudnił im to. A naprawdę w Stargardzie jest bardzo dużo rozwiązań dla takich osób, oby tylko chciały korzystać. To jest największy kłopot - przyznała Joanna Kufel.
Miejscy strażnicy zapowiadają częstsze patrole tego terenu, którego lokalizacja zachęca ponownie osoby bezdomne do urządzania towarzyskich spotkań pod chmurką.
Joanna Kufel ze stargardzkiej Straży Miejskiej przyznaje, że były sporadyczne sygnały w tej sprawie.
- Wydaje mi się, że jest to incydentalne, bo tę samą osobę zabieraliśmy też z innych części miasta. Strażnicy nie stwierdzili, by koczowała tam na stałe. Faktycznie, od Centrum Przesiadkowego był problem. Te osoby koczowały w prowizorycznych, zlepionych namiotach. Na szczęście właściciel zastosował się do naszych zaleceń; utrudnił im to. A naprawdę w Stargardzie jest bardzo dużo rozwiązań dla takich osób, oby tylko chciały korzystać. To jest największy kłopot - przyznała Joanna Kufel.
Miejscy strażnicy zapowiadają częstsze patrole tego terenu, którego lokalizacja zachęca ponownie osoby bezdomne do urządzania towarzyskich spotkań pod chmurką.

Radio Szczecin