Wojna na Ukrainie jeszcze odbije się na cenach - ostrzegają eksperci. Przez agresję reżimu Putina będzie trzeba jeszcze więcej zapłacić za jedzenie.
To dlatego, że w dużej mierze Ukraina sama przestała dostarczać żywność, do tego popyt na poszczególne produkty rośnie, bo kupuje je coraz więcej osób jako wsparcie dla uchodźców - to prowadzi do kolejnych podwyżek - wyjaśniał, w audycji "Na Szczecińskiej Ziemi", dr Arkadiusz Malkowski, ekonomista z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego.
- Bardzo wiele osób wspiera Ukraińców, kupując duże ilości tej długoterminowej żywności, sam to robię. To też powoduje, że ten popyt rośnie. Wysyłamy to na tę Ukrainę. Leci tam cukier, mąka, kasze, makarony, a więc popyt wzrośnie. Jeśli wzrośnie popyt to wzrosną ceny. Dodatkowo maleje podaż, a więc sytuacja jest bardzo niebezpieczna - tłumaczy dr Malkowski.
Zdaniem Malkowksiego, Polska może część surowców i żywności zacząć wprowadzać z innych krajów. Sytuacja może wrócić do normy dopiero po zakończeniu wojny na Ukrainie. Więcej na ten temat na radioszczecin.pl w zakładce "Na Szczecińskiej Ziemi".
- Bardzo wiele osób wspiera Ukraińców, kupując duże ilości tej długoterminowej żywności, sam to robię. To też powoduje, że ten popyt rośnie. Wysyłamy to na tę Ukrainę. Leci tam cukier, mąka, kasze, makarony, a więc popyt wzrośnie. Jeśli wzrośnie popyt to wzrosną ceny. Dodatkowo maleje podaż, a więc sytuacja jest bardzo niebezpieczna - tłumaczy dr Malkowski.
Zdaniem Malkowksiego, Polska może część surowców i żywności zacząć wprowadzać z innych krajów. Sytuacja może wrócić do normy dopiero po zakończeniu wojny na Ukrainie. Więcej na ten temat na radioszczecin.pl w zakładce "Na Szczecińskiej Ziemi".

Radio Szczecin