Jeżeli nie znajdą się pieniądze na ponowne uruchomienie od września pospiesznej linii autobusowej A, to prezydent zapłaci za to polityczną cenę w wyborach samorządowych - mówił jeden z radnych współrządzącego Szczecinem klubu KO podczas obrad komisji budżetu szczecińskiej Rady Miasta.
Linię A zawieszono jesienią 2021 roku, formalnie z powodu tak zwanej "torowej rewolucji" w centrum Szczecina. Marcin Biskupski z KO prognozuje, że jeżeli "A" nie wróci od września, to przyjdzie za to zapłacić cenę także polityczną.
- Jeśli ludzie od września będą się tłoczyć w tych autobusach, to polityczną cenę zapłaci za to Prezydent Szczecina w wyborach samorządowych. Jaki jest poziom frustracji, ja słyszę te słowa i nie da się ich powtórzyć tutaj na komisji - mówił Biskupski.
Przynajmniej od 2019 do 2021 roku rządzący miastem chwalili się rekordowymi budżetami na inwestycje w Szczecinie. Teraz inny radny KO Paweł Bartnik mówił, że tak zwane wydatki bieżące "stały się problemem".
- Wydawało się przedtem, że no to jakoś było, celem były wydatki inwestycyjne i tu szukaliśmy źródeł finansowania - mówił Bartnik.
Jak informują urzędnicy, koszt przywrócenia linii A w dzisiejszych realiach finansowych i cenach to około 6,5 miliona złotych rocznie.
- Jeśli ludzie od września będą się tłoczyć w tych autobusach, to polityczną cenę zapłaci za to Prezydent Szczecina w wyborach samorządowych. Jaki jest poziom frustracji, ja słyszę te słowa i nie da się ich powtórzyć tutaj na komisji - mówił Biskupski.
Przynajmniej od 2019 do 2021 roku rządzący miastem chwalili się rekordowymi budżetami na inwestycje w Szczecinie. Teraz inny radny KO Paweł Bartnik mówił, że tak zwane wydatki bieżące "stały się problemem".
- Wydawało się przedtem, że no to jakoś było, celem były wydatki inwestycyjne i tu szukaliśmy źródeł finansowania - mówił Bartnik.
Jak informują urzędnicy, koszt przywrócenia linii A w dzisiejszych realiach finansowych i cenach to około 6,5 miliona złotych rocznie.

Radio Szczecin