Szczecin z zakazem sprzedaży alkoholu między 22 a 6 rano - to pomysł radnych. "Nocną prohibicję" wprowadzono w kilku polskich miastach, m.in. w Zakopanem czy Wrocławiu.
Zapytaliśmy mieszkańców, co sądzą o tym pomyśle.
- Jesteśmy studentami, więc odpowiedź jest chyba jasna. Nas to jakoś nie cieszy, żeby był zakaz. - Bardzo dobry pomysł. Może się trochę uspokoi na mieście. - Nie powinno tak być. Nie można ograniczać tego, co kto lubi - mówią szczecinianie.
Zakaz wpłynąłby nie tylko na mieszkańców, ale również właścicieli sklepów całodobowych - mówi Natalia, sprzedawczyni ze sklepu przy ul. Krzywoustego.
- Nie jestem za tym, żeby zamykać. Na razie jest spokój. Pod sklepem są przeważnie takie pijaczki. Jak coś jest nie tak, to sama dzwonię. Straty na sklepu będą na pewno duże - mówi sprzedawczyni.
Radni swój pomysł tłumaczą m.in. wzrostem spożycia alkoholu wśród młodych ludzi. Coraz częstsze incydenty z udziałem policji, libacje, zakłócanie porządku m.in. na szczecińskich bulwarach czy ul. Krzywoustego - to tylko niektóre ze skutków nadmiernego picia.
- Jesteśmy studentami, więc odpowiedź jest chyba jasna. Nas to jakoś nie cieszy, żeby był zakaz. - Bardzo dobry pomysł. Może się trochę uspokoi na mieście. - Nie powinno tak być. Nie można ograniczać tego, co kto lubi - mówią szczecinianie.
Zakaz wpłynąłby nie tylko na mieszkańców, ale również właścicieli sklepów całodobowych - mówi Natalia, sprzedawczyni ze sklepu przy ul. Krzywoustego.
- Nie jestem za tym, żeby zamykać. Na razie jest spokój. Pod sklepem są przeważnie takie pijaczki. Jak coś jest nie tak, to sama dzwonię. Straty na sklepu będą na pewno duże - mówi sprzedawczyni.
Radni swój pomysł tłumaczą m.in. wzrostem spożycia alkoholu wśród młodych ludzi. Coraz częstsze incydenty z udziałem policji, libacje, zakłócanie porządku m.in. na szczecińskich bulwarach czy ul. Krzywoustego - to tylko niektóre ze skutków nadmiernego picia.

Radio Szczecin