Nie ma chętnych na prowadzenie jadłodzielni w Kołobrzegu. Nie powiodła się kolejna próba znalezienia organizacji, która obejmie opieką lodówkę społeczną.
To już drugie podejście kołobrzeskiego magistratu to znalezienia operatora dla jadłodzielni. Miasto rozpisało zapytanie ofertowe skierowane do organizacji pozarządowych. Żadna z nich nie odpowiedziała na ogłoszenie urzędników.
Michał Kujaczyński, rzecznik kołobrzeskiego urzędu zaznacza, że miasto ma środki w budżecie na zakup wyposażenia jadłodzielni. - 6 tysięcy złotych mamy do końca roku, jeżeli znalazł by się podmiot, który mógłby to zorganizować, wtedy możemy rozważyć finansowanie tego w kolejnym roku budżetowym.
Obecnie w Kołobrzegu nie ma żadnego miejsca, w którym mieszkańcy mogliby oddać nadmiar posiadanego jedzenia. Chociaż termin składania ofert już minął, to kołobrzescy urzędnicy nadal liczą, że do magistratu zgłosi się organizacja, która chciałaby poprowadzić punkt wymiany żywności.
Michał Kujaczyński, rzecznik kołobrzeskiego urzędu zaznacza, że miasto ma środki w budżecie na zakup wyposażenia jadłodzielni. - 6 tysięcy złotych mamy do końca roku, jeżeli znalazł by się podmiot, który mógłby to zorganizować, wtedy możemy rozważyć finansowanie tego w kolejnym roku budżetowym.
Obecnie w Kołobrzegu nie ma żadnego miejsca, w którym mieszkańcy mogliby oddać nadmiar posiadanego jedzenia. Chociaż termin składania ofert już minął, to kołobrzescy urzędnicy nadal liczą, że do magistratu zgłosi się organizacja, która chciałaby poprowadzić punkt wymiany żywności.

Radio Szczecin