Miał być wyrok, jednak sędzia chce zmienić kwalifikację czynu. Proces w sprawie Bartłomieja S. będzie kontynuowany. Kolejna rozprawa odbędzie się w przyszłym roku. Do zabójstwa miało dojść na jednej z działek na wyspie Puckiej. Zwłoki bezdomnego mężczyzny odnaleziono pod posadzką.
Bartłomiej S. razem w dwoma innymi mężczyznami mieli truć ofiarę nasionami cisu i lekami. Później podawali mu również alkohol i środki psychotropowe. Ostatecznie skrępowali go i nałożyli na głowę torebkę foliową. Tak go porzucili. Gdy umarł, jego ciało schowali pod podłogą.
To jednak nie jedyne przewinienie Bartłomieja S., bo wcześniej miał kilkukrotnie próbować zabić własnego ojca. Miał między innymi zlecić jego zabójstwo, gdy to się nie udało, próbował dobić go w szpitalu. By zrealizować plac wywołał w placówce alarm bombowy.
By przejąć majątek ojca Bartłomieja S. mężczyźni chcieli go zabić, podjęli kilka prób - mówi Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.
- Ten czyn był bardzo skomplikowany. Najpierw mężczyźni postanowili ojca oskarżonego otruć. Kiedy to nie przynosiło efektu, doszło do wynajęcia osoby, która ugodziła go ostrym narzędziem w głowę. Mężczyzna znalazł się w szpitalu, na szczęście tę całą sytuację przeżył - mówi Tomala.
Próbował też wprowadzić śledczych w błąd, publikując ogłoszenie o poszukiwaniach sprawców napadu na ojca. Bartłomiej S. wydał również książkę, w której opisał zabójstwo. Mężczyźnie grozi dożywocie.
To jednak nie jedyne przewinienie Bartłomieja S., bo wcześniej miał kilkukrotnie próbować zabić własnego ojca. Miał między innymi zlecić jego zabójstwo, gdy to się nie udało, próbował dobić go w szpitalu. By zrealizować plac wywołał w placówce alarm bombowy.
By przejąć majątek ojca Bartłomieja S. mężczyźni chcieli go zabić, podjęli kilka prób - mówi Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.
- Ten czyn był bardzo skomplikowany. Najpierw mężczyźni postanowili ojca oskarżonego otruć. Kiedy to nie przynosiło efektu, doszło do wynajęcia osoby, która ugodziła go ostrym narzędziem w głowę. Mężczyzna znalazł się w szpitalu, na szczęście tę całą sytuację przeżył - mówi Tomala.
Próbował też wprowadzić śledczych w błąd, publikując ogłoszenie o poszukiwaniach sprawców napadu na ojca. Bartłomiej S. wydał również książkę, w której opisał zabójstwo. Mężczyźnie grozi dożywocie.
Jego zwłoki ukryli pod posadzką, w altanie na działkach na Wyspie Puckiej - mówi Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Radio Szczecin