To dobry sygnał, ale jeszcze za wcześnie na otwieranie szampana - tak profesor Jarosław Korpysa komentuje ostatnie dane o inflacji.
GUS poinformował, że w grudniu wyniosła ona 16,6 procent. W listopadzie wysokość inflacji wynosiła 17,5 procent. To zaskoczenie, bo zazwyczaj pod koniec roku inflacja rośnie.
Zdaniem ekonomisty Jarosława Korpysy z Uniwersytetu Szczecińskiego, to dobry znak, ale nie koniec inflacyjnych podwyżek. Kolejna możliwa jest już w przyszłym miesiącu - wyjaśniał Korpysa w programie "Rozmawiamy o pieniądzach".
- Raczej spodziewamy się inflacji, że będzie na poziomie na jakim jest, może trochę większa. Wydaje się, że ten szczyt będzie jeszcze może w styczniu-lutym, natomiast już do kwietnia-maja będzie lżej - mówi Korpysa.
To kolejny miesiąc, w którym wysokość inflacji spadła.
Zdaniem ekonomisty Jarosława Korpysy z Uniwersytetu Szczecińskiego, to dobry znak, ale nie koniec inflacyjnych podwyżek. Kolejna możliwa jest już w przyszłym miesiącu - wyjaśniał Korpysa w programie "Rozmawiamy o pieniądzach".
- Raczej spodziewamy się inflacji, że będzie na poziomie na jakim jest, może trochę większa. Wydaje się, że ten szczyt będzie jeszcze może w styczniu-lutym, natomiast już do kwietnia-maja będzie lżej - mówi Korpysa.
To kolejny miesiąc, w którym wysokość inflacji spadła.
Z kolei główny ekonomista PKO Banku Polskiego Piotr Bujak podkreśla, że drugi miesiąc z rzędu inflacja spadła poniżej najniższych prognoz analityków. Ekspert powiedział, że 2023 rok może stać pod znakiem spadającej inflacji, choć w pierwszych miesiącach roku dynamika cen będzie wyższa z powodu podwyżek cen energii i wycofania części tarczy antyinflacyjnej. Piotr Bujak spodziewa się, że w trzecim kwartale inflacja liczona w ujęciu rocznym spadnie poniżej 10 procent.

Radio Szczecin