Na co dzień służą nam do zasilania pilotów lub dziecięcych zabawek. Baterie - zwłaszcza te małe, stanowią ogromne zagrożenie w przypadku połknięcia.
Wolny dostęp mają do nich bardzo często najmłodsi, którzy niepostrzeżenie mogą wyjąć je z domowych urządzeń.
Szczecińscy lekarze z Ponadregionalny Ośrodek Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego dla Dzieci z Kliniką Pediatrii Żywienia i Gastroenterologii Szpitala Uniwersyteckiego PUM przy ul. Unii Lubelskiej pokazali przedmioty, które trafiły w ostatnim czasie do układu pokarmowego maluchów.
Dzięki między innymi umiejętnościom lekarzy i endoskopowi, który został zakupiony dzięki fundacji WOŚP - te i inne ciała obce z brzuszków małych pacjentów udało wyjąć na czas.
Szczecińscy lekarze z Ponadregionalny Ośrodek Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego dla Dzieci z Kliniką Pediatrii Żywienia i Gastroenterologii Szpitala Uniwersyteckiego PUM przy ul. Unii Lubelskiej pokazali przedmioty, które trafiły w ostatnim czasie do układu pokarmowego maluchów.
- Oczywiście każdy jeden jest z jednego pacjenta. Pendrive, najczęściej monety, ale niestety jest np. agrafka, magnesy, materiały biurowe, kredki - wyliczają lekarze.
- Przypadkowe połknięcie przez dzieci baterii powoduje uszkodzenie przewodu pokarmowego z ryzykiem perforacji. Głównym powodem uszkodzenia jest to, że bateria, która jest nowa, generuje prąd, powoduje elektrolizę i martwicę tkanek. Jeżeli taka bateria utknie w przełyku, to może spowodować po prostu perforację w żołądku, a najbardziej wrażliwy jest właśnie przełyk. Biorąc pod uwagę, że bateria jest duża, przełyk dziecka jest mały, to najczęściej utyka właśnie w przełyku - mówi Małgorzata Mokrzycka, gastrolog dziecięcy.
Dzięki między innymi umiejętnościom lekarzy i endoskopowi, który został zakupiony dzięki fundacji WOŚP - te i inne ciała obce z brzuszków małych pacjentów udało wyjąć na czas.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin