Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Autopromocja  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin/Archiwum]
Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin/Archiwum]
Doszło do nieszczęśliwego wypadku - twierdzi jeden z obrońców sprawy myśliwego i jego pomocnika, którzy w listopadzie trzy lata temu na terenie jednostki wojskowej w Szczecinie odławiali dziki. Wówczas to łowczy Stanisław H. postrzelił śmiertelnie żołnierza, który w tym czasie odbywał tam ćwiczenia. Myśliwy miał pomylić 21-latka z dzikiem.
Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty m.in nieudzielenia pomocy oraz polowania na terenie wojskowym, nie posiadając do tego wymaganych uprawnień. Łowczy natomiast dodatkowo usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowała śmierci.

- W szczecińskim Sądzie Okręgowym przy Placu Żołnierza przesłuchano kolejnych świadków w tej sprawie - mówi prokurator Grzegorz Pietrakowski. - Świadkowie składali zeznania zgodne z zeznaniami, które złożyli w toku postępowania przygotowawczego. Powoli, bo sąd prowadzi to postępowanie, zaplanowane są terminy.

- Łowczy na terenie jednostki przebywali legalnie - mówi obrońca pomocnika Krzysztof Tumielewicz. - Naszym zdaniem jest szereg zaniedbań po stronie ochrony tego terenu, po stronie wojska. Ci panowie zostali tam wpuszczeni, mieli ważną podpisaną umowę, mieli zgodę na to, żeby tam dokonywać odłowu na prośbę wojska.

Myśliwy częściowo przyznał się do winy. Obu mężczyznom grozi kara do pięciu lat więzienia.

Edycja tekstu: Kamila Kozioł
- W szczecińskim Sądzie Okręgowym przy Placu Żołnierza przesłuchano kolejnych świadków w tej sprawie- mówi prokurator Grzegorz Pietrakowski.
- Łowczy na terenie jednostki przebywali legalnie - mówi obrońca pomocnika Krzysztof Tumielewicz.

Dodaj komentarz 3 komentarze

Także legalnie przebywał w domu myśliwy, który postrzelił własną wnuczkę. Badania psychiatryczne zostały zniesione, a przecież nie może normalny być ktoś, kto odbiera życie żywej istocie, dla rozrywki ...
sygn VI K 876/25 kolejna sprawa 14.05.26r o godz.9.00.
Przyjdźcie - za zamordowanie żołnierza max 5lat! To SKANDAL
Na prawach cytatu z Piotra Gawlickiego.
Fakty z zastrzelenia żołnierza na poligonie w Szczecinie przez myśliwego-kłusownika: Miasto Szczecin od lat posiada umowy na ograniczanie populacji dzików poprzez tzw. odłów z uśmierceniem (zwierzęta po odłowieniu są usypiane), co odbywa się na prawobrzeżu za pośrednictwem firmy "WILD-GAME Stanisław Hebda", a na lewobrzeżu za pośrednictwem firmy "LUPAR Ryszard Czeraszkiewicz", w co wchodzi również odstrzał. Zgodnie z ustawą, prezydent miasta Szczecin wydaje decyzje o redukcji dzików w mieście. Poligon na szczecińskim Krzekowie jest obszarem będącym w tym względzie równiez w jurysdykcji prezydenta. Ale ludzie związani z łowiectwem i redukcją dzików w mieście wiedzą, że poligon jest doskonałym łowiskiem, choć wyłączonym z obwodu łowieckiego, więc nie odbywają się na nim żadne polowania. Jednostka wojskowa działająca na tym poligonie i korzystająca ze strzelnicy nie występowała do Urzędu Miasta o redukcję dzików na terenie poligonu, co najlepiej wiedzieli właściciele firm przywołanych. I właśnie właściciel firmy WILD-GAME Stanisław Hebda wraz z innym myśliwym postanowił w czwartek kłusować na terenie poligonu, co skończyło się zastrzeleniem żołnierza. Co więcej, zdając sobie sprawę ze spowodowania wypadku śmiertelnego, oboje uciekli z miejsca zdarzenia. Wojsko nie ma że sprawą żadnego związku, nie był to odstrzał redukcyjny, a Stanisław Hebda z kolegą nie mieli prawa znajdować się z bronią na terenie poligonu i polować. Czyli było to czyste kłusownictwo członków PZŁ i tak należy to przedstawiać, a nie mówić o jakimś odstrzale redukcyjnym, umowie firmy z wojskiem, pracownikach tej firmy, czy niezrozumiałym znalezieniu się żołnierza na poligonie w nocy. Mając od lat coroczne umowy z miastem, Stanisław Hebda czuć się musiał szeryfem w Szczecinie i jak chciał zapolować, to pojechał tam, gdzie mógł zapolować bez odstrzałów i książki wyjść w łowisko. Niejednoznaczny jest też związek łowczego okręgowego Damiana Pizonia z podejrzanym, bo to ZO PZŁ rekomendował prezydentowi Szczecina firmę WILD-GAME Stanisława Hebda dla redukcji dzików w mieście, a jak zapewniali mnie myśliwi szczecińscy, Damian Pizoń był zatrudniany przez firmę Stanisława Hebda i uczestniczył w redukcji dzików. Układ według standardów państwa PiS, więc nie ma podstaw do stawiania PZŁ jakichkolwiek zarzutów, podobnie jak w sprawie prezesa NRŁ Pawła Piatkiewicza. Piotr Gawlicki.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty