Stargard jest trochę szczeciński – przyznał w "Rozmowie pod krawatem" prezydent Rafał Zając. Inwestorzy tak bardzo rozwijają gospodarkę Stargardu, że jej oddziaływanie jest ponadregionalne.
Liczba nowo powstałych miejsc pracy robi wrażenie, bo mowa o 10 tysiącach, a to powoduje, że w samym Stargardzie a nawet w powiecie ciężko znaleźć pracowników. To staje się naturalny rynek pracy dla średniego szczebla kadry zarządzającej – mówił Rafał Zając, którego zapytaliśmy, czy to nie wynika z tego, że Stargard jest jednak trochę szczeciński.
Główny cel? Stargard chce przyciągać do siebie nowych mieszkańców.
- Będę dojeżdżał do pracy. Rok, dwa, trzy. W którymś momencie, patrząc z perspektywy szans rozwojowych swoich dzieci, spędzania czasu wolnego, samorozwoju poza pracą, będę analizował, gdzie mam szansę na lepsze życie. I na ceny metra kwadratowego też będę patrzył - pewnie też. Chcę, żeby w tym rozrachunku, w tej analizie, dla wielu pracowników strefy przemysłowej Stargard wypadał, jako dobra decyzja na relokację - mówił Rafał Zając.
O ile w samej gminie Stargard liczba mieszkańców w 2025 roku wzrosła, o tyle już w samym Stargardzie o podobną liczbę – około 300 osób spadła. To głównie efekt demografii, bo w mieście zmarło ponad 716 osób, a urodziło się 302 dzieci.
Cała "Rozmowa pod krawatem" do odsłuchania i do obejrzenia na naszej stronie na radiowym Facebooku i na YouTubie, powtórka na antenie po północy.
- Stargard zawsze będzie w jakimś sensie szczeciński, bo nas rozwój stolicy regionu tylko i wyłącznie cieszy. To nie jest konkurencja, to jest absolutnie efekt synergii - mówił Rafał Zając
- Podbieracie sobie inwestorów, że jednak Stargard jest atrakcyjniejszy dla inwestora niż Szczecin? - pytał prowadzący rozmowę Sebastian Wierciak.
- Trudno mi to ocenić, bo inwestorzy pojawiają się i w Szczecinie, i w Stargardzie. Natomiast w Stargardzie pracuje wielu Szczecinian. Do obydwu parków przemysłowych dojeżdża bardzo wielu pracowników ze Szczecina - odpowiedział Rafał Zając.
Główny cel? Stargard chce przyciągać do siebie nowych mieszkańców.
- Będę dojeżdżał do pracy. Rok, dwa, trzy. W którymś momencie, patrząc z perspektywy szans rozwojowych swoich dzieci, spędzania czasu wolnego, samorozwoju poza pracą, będę analizował, gdzie mam szansę na lepsze życie. I na ceny metra kwadratowego też będę patrzył - pewnie też. Chcę, żeby w tym rozrachunku, w tej analizie, dla wielu pracowników strefy przemysłowej Stargard wypadał, jako dobra decyzja na relokację - mówił Rafał Zając.
O ile w samej gminie Stargard liczba mieszkańców w 2025 roku wzrosła, o tyle już w samym Stargardzie o podobną liczbę – około 300 osób spadła. To głównie efekt demografii, bo w mieście zmarło ponad 716 osób, a urodziło się 302 dzieci.
Cała "Rozmowa pod krawatem" do odsłuchania i do obejrzenia na naszej stronie na radiowym Facebooku i na YouTubie, powtórka na antenie po północy.
Zaproszenie Piotra Tolki do "Rozmowy pod krawatem" w czwartek o godz. 8.30 przyjął Waldemar Miśko, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin