Około 200 osób pojechało w poniedziałek w Szczecińskiej Rowerowej Pielgrzymce na Jasną Górę.
Po porannej modlitwie przed pomnikiem papieża na Jasnych Błoniach i mszy św. w katedrze ruszyli w pierwszy etap do Barlinka.
Przed nimi ponad 600 km, choć są i tacy, którzy od dwóch dni jadą ze Świnoujścia i oni w sumie dodatkowo wykręcą 160 kilometrów.
Wśród uczestników nie brakuje pielgrzymów spoza naszego regionu.
- Jestem z okolic Częstochowy. Wychodzę z założenia, że może większy wysiłek, może przyniesie większy plon... - Jestem z Wielkopolski, dokładnie z okolicy Wolsztyna. Z Poznania jest pielgrzymka, ale piesza, a piesza to nie dla mnie. Atmosfera, wspólnota, modlitwa, a druga rzecz, że rower jest mi bardziej przyjazny niż nóżki - mówili.
- Ci ludzie, coś ich łączy; nie jest to biznes, interes, jak ja mówię: "fura, skóra i komóra", tylko coś wyższego, o czym można porozmawiać, polecić się też o modlitwę - dodał ksiądz Roman Rostkowski, kapelan pielgrzymki rowerowej na Jasną Górę.
Pielgrzymi dojadą do Częstochowy w niedzielę.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Przed nimi ponad 600 km, choć są i tacy, którzy od dwóch dni jadą ze Świnoujścia i oni w sumie dodatkowo wykręcą 160 kilometrów.
Wśród uczestników nie brakuje pielgrzymów spoza naszego regionu.
- Jestem z okolic Częstochowy. Wychodzę z założenia, że może większy wysiłek, może przyniesie większy plon... - Jestem z Wielkopolski, dokładnie z okolicy Wolsztyna. Z Poznania jest pielgrzymka, ale piesza, a piesza to nie dla mnie. Atmosfera, wspólnota, modlitwa, a druga rzecz, że rower jest mi bardziej przyjazny niż nóżki - mówili.
- Ci ludzie, coś ich łączy; nie jest to biznes, interes, jak ja mówię: "fura, skóra i komóra", tylko coś wyższego, o czym można porozmawiać, polecić się też o modlitwę - dodał ksiądz Roman Rostkowski, kapelan pielgrzymki rowerowej na Jasną Górę.
Pielgrzymi dojadą do Częstochowy w niedzielę.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin