Miesiąc temu został przyjęty projekt nowej ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji, która ma zastąpić instytucję ubezwłasnowolnienia. To sprawa, która budzi ogromne emocje wśród rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych intelektualnie.
W praktyce oznacza to, że sąd będzie mógł wyznaczyć kuratora, a osoba z niepełnosprawnością będzie mogła (lub w niektórych przypadkach nawet musiała) sama za niego płacić.
Pomysł ten wywołał oburzenie u posłanki KO Iwony Hartwig, prywatnie matki syna z porażeniem mózgowym. W audycji "Radio Szczecin na Wieczór" powiedziała, że przepisy te muszą być bardziej doprecyzowane.
- Tu chodzi o ludzi, a nie o paragrafy. To jest w ogóle dla mnie dziwna sytuacja, że mają być tutaj ruszane pieniądze osób z niepełnosprawnością lub rodziny. Bardzo mocno się temu będę sprzeciwiała - mówiła Hartwig.
Swoje uwagi przedstawiła też Beata Śliżewska. Matka syna z orzeczoną niepełnosprawnością stwierdziła wręcz, że popełniono wielki błąd już na samym początku, bo nie rozwiązano problemu identyfikacji dysfunkcji.
- Pisanie jakichkolwiek projektów, które zawierają instrumenty wspierające, powinny być inne dla niepełnosprawności ruchowej i inne dla intelektualnej. Te dwie niepełnosprawności, ruchowa i intelektualna, to są w ogóle dwa różne światy - mówiła Śliżewska.
Petycję o wstrzymanie prac podpisało już prawie 2000 osób. Rodziny skarżą się, że nie dopuszczono ich do dyskusji. Sprawa za 5 dni ma być podjęta na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego ds. Osób z Niepełnosprawnościami.
Pomysł ten wywołał oburzenie u posłanki KO Iwony Hartwig, prywatnie matki syna z porażeniem mózgowym. W audycji "Radio Szczecin na Wieczór" powiedziała, że przepisy te muszą być bardziej doprecyzowane.
- Tu chodzi o ludzi, a nie o paragrafy. To jest w ogóle dla mnie dziwna sytuacja, że mają być tutaj ruszane pieniądze osób z niepełnosprawnością lub rodziny. Bardzo mocno się temu będę sprzeciwiała - mówiła Hartwig.
Swoje uwagi przedstawiła też Beata Śliżewska. Matka syna z orzeczoną niepełnosprawnością stwierdziła wręcz, że popełniono wielki błąd już na samym początku, bo nie rozwiązano problemu identyfikacji dysfunkcji.
- Pisanie jakichkolwiek projektów, które zawierają instrumenty wspierające, powinny być inne dla niepełnosprawności ruchowej i inne dla intelektualnej. Te dwie niepełnosprawności, ruchowa i intelektualna, to są w ogóle dwa różne światy - mówiła Śliżewska.
Petycję o wstrzymanie prac podpisało już prawie 2000 osób. Rodziny skarżą się, że nie dopuszczono ich do dyskusji. Sprawa za 5 dni ma być podjęta na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego ds. Osób z Niepełnosprawnościami.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin