Łączą opiekę medyczną z rehabilitacją, by pomóc pacjentom wrócić do sprawności. Jednak Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze coraz częściej zamieniają się w "przechowalnie".
Niektóre rodziny sprawują aktywną opiekę nad chorym, ale są też pacjenci opuszczeni i tacy, których bliscy nie chcą zabrać do domu - przyznaje Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik szpitala wojewódzkiego.
- Rodzina przestaje interesować się swoją osobą bliską. Uważa i słusznie, że ten pacjent ma dobrą opiekę. Nie oznacza to, że ten pacjent jest zaopiekowany też w każdym innym sensie, bo o ile my o tych pacjentów dbamy, to moim skromnym zdaniem nic nie zastąpi jednak obecności tych najbliższych - podkreśla Owsik-Kozłowski.
W Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym szpitala wojewódzkiego średni czas przebywania pacjenta wynosi 3 miesiące. Podobnie w szpitalu "Zdroje". Weryfikacja czy pacjent powinien trafić do ZOL i czy powinien w nim przebywać, odbywa się regularnie. Takie badanie ma miejsce co miesiąc - tłumaczy Katarzyna Stróżyk, rzecznik szpitala "Zdroje".
- Nasi pacjenci to zwykle chorzy w stanie ciężkim, ocenieni na 40 punktów lub mniej w skali Barthel, czyli w teście badającym samodzielność pacjenta. Większość to jednak osoby wymagające całodobowego dozoru - wyjaśnia Stróżyk.
Pobyt w zakładzie jest odpłatny. Wynosi 70 proc. dochodu pacjenta. W ramach tej opłaty pacjent otrzymuje głównie wyżywienie i zakwaterowanie. NFZ finansuje natomiast specjalistyczną opiekę medyczną.
- Rodzina przestaje interesować się swoją osobą bliską. Uważa i słusznie, że ten pacjent ma dobrą opiekę. Nie oznacza to, że ten pacjent jest zaopiekowany też w każdym innym sensie, bo o ile my o tych pacjentów dbamy, to moim skromnym zdaniem nic nie zastąpi jednak obecności tych najbliższych - podkreśla Owsik-Kozłowski.
W Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym szpitala wojewódzkiego średni czas przebywania pacjenta wynosi 3 miesiące. Podobnie w szpitalu "Zdroje". Weryfikacja czy pacjent powinien trafić do ZOL i czy powinien w nim przebywać, odbywa się regularnie. Takie badanie ma miejsce co miesiąc - tłumaczy Katarzyna Stróżyk, rzecznik szpitala "Zdroje".
- Nasi pacjenci to zwykle chorzy w stanie ciężkim, ocenieni na 40 punktów lub mniej w skali Barthel, czyli w teście badającym samodzielność pacjenta. Większość to jednak osoby wymagające całodobowego dozoru - wyjaśnia Stróżyk.
Pobyt w zakładzie jest odpłatny. Wynosi 70 proc. dochodu pacjenta. W ramach tej opłaty pacjent otrzymuje głównie wyżywienie i zakwaterowanie. NFZ finansuje natomiast specjalistyczną opiekę medyczną.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin