To drugi taki wyczyn w historii, a pierwszy w ciągu ostatnich dwunastu lat. Pochodzący ze Szczecinka baloniarz przeleciał nad Tatrami.
Przygotowania do wyczynu trwały kilka lat. Pierwsza próba odbyła się już rok temu. Teraz się udało, załoga leciała ponad trzy tysiące metrów nad ziemią, choć pogoda przez dłuższy czas nie pozwalała na wzbicie się w powietrze - mówi baloniarz ze Szczecinka, Bartosz Obierski.
- W tym roku się udało. To w sumie ostatni zaplanowany dzień i przelecieliśmy. W tej chwili jest już pełne zachmurzenie i myślę, że nie byłoby to możliwe - komentuje Obierski.
Mimo wielomiesięcznych przygotowań końcówka lotu i tak była nieco nerwowa.
- Miejsce lądowania w ogóle nie było widoczne, ponieważ przysłaniała nam je warstwa chmur, przez którą musieliśmy się przebić. Trzeba było zachować zimną krew, żeby przez to mleko chmur przelecieć i wreszcie na wysokości 300 metrów ponownie uzyskać widoczność - opowiada baloniarz ze Szczecinka.
Razem z Obierskim na pokładzie było jeszcze dwóch członków załogi, którzy specjalnie z tej okazji przyjechali z Danii. Baloniarz liczy, że jego wyczyn pomoże w promowaniu tego sportu.
W Szczecinku każdego lata odbywa się największy w kraju festiwal balonowy.
- W tym roku się udało. To w sumie ostatni zaplanowany dzień i przelecieliśmy. W tej chwili jest już pełne zachmurzenie i myślę, że nie byłoby to możliwe - komentuje Obierski.
Mimo wielomiesięcznych przygotowań końcówka lotu i tak była nieco nerwowa.
- Miejsce lądowania w ogóle nie było widoczne, ponieważ przysłaniała nam je warstwa chmur, przez którą musieliśmy się przebić. Trzeba było zachować zimną krew, żeby przez to mleko chmur przelecieć i wreszcie na wysokości 300 metrów ponownie uzyskać widoczność - opowiada baloniarz ze Szczecinka.
Razem z Obierskim na pokładzie było jeszcze dwóch członków załogi, którzy specjalnie z tej okazji przyjechali z Danii. Baloniarz liczy, że jego wyczyn pomoże w promowaniu tego sportu.
W Szczecinku każdego lata odbywa się największy w kraju festiwal balonowy.

Radio Szczecin