Pełen żywego niepokoju i strachu, kolega zaczął się modlić w głos do Boga, aby Ten na Szczecin zrzucił bombę atomową. Ta definitywnie miałaby wstrzymać wyrok i karę jaka czekała go w domu. Modlił się tak żarliwie i z takim przejęciem, że żal mój do niego zaczął ustępować strachowi, że oto zaraz na horyzoncie ujrzę przez moment błysk, a potem grzyb atomowy. Po czym zamienię się w cień na chodniku. Chciałem zdążyć przedtem mimo wszystko do domu. Też się zacząłem modlić w myślach dość panicznie i przeciwstawnie, aby Bóg jednak nie odpalił III wojny światowej.
W głowie miałem obrazki Hiroszimy i Nagasaki z podręczników, obrazki ze slajdów o skutkach nuklearnych zniszczeń. Przypomniałem sobie jak się skryć przed falą wybuchu. Było o tym w szkole.
Martwiłem się, że to nic nie da, bo w głowie siedział mi film TV, amerykański film ‘Nazajutrz’.
To było trochę science, bardziej fiction, na pewno przerażało. Film opowiadał o gorącym momencie Zimnej Wojny. Na Stany pada grad bomb zamieniający się w grzyby. Coś jak grzyby po deszczu. Pamiętam, że film do samego końca nie dał żadnego promyka nadziei. Bardzo nieamerykańskie. Jedynie po ostatniej scenie pacyfistyczny apel, że jesteśmy za pięć dwunasta na zegarze zagłady. Nazajutrz (sic!) po filmie ja i rówieśnicy mieliśmy dusze niespokojne.
Ten film przeraził i starych i młodych, zważywszy że wiedzieliśmy jaki straszny skutek przyniosła słabsza bomba, w końcu to był Little Boy.
6 sierpnia przypada rocznica zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę. Dwa dni później Fat Man spada nad Nagasaki. Mgły i dym uchroniły od zgruzowania kolejnego miasta - Kokury. Ten lucyferyczny duet jednak wystarczył, aby poczuć i zrozumieć, że wojowanie weszło na mroczny, choć świetlisty poziom.
Użycie bomb atomowych, zagrożenie nuklearne, ten temat wystąpił i w muzyce. W tym wydaniu Prorocka posłuchamy utworów, które licują z tą trwożącą historią z 6 sierpnia 1945 roku.
Bomba atomowa nie spadła tamtego popołudnia na Szczecin. To dobrze, rzecz jasna. Niestety, koledze Nicponiowi została wymierzona niesprawiedliwość pasem.
Dodam, że jak miał 17 lat to przy kolejnym spotkaniu z rozbuchanym wujkiem, ze swej postury strachu, kolega się wyprostował. Okazało się, że jest oprawcy równy. Wyrwał mu ten pas nieprawości z rąk. Kolejnego zaś dnia opuścił dom.

Radio Szczecin