Jeśli gospodarka Twojego kraju jest w kryzysie, nie wjedziesz na teren Wielkiej Brytanii. Takie zmiany chce wprowadzić rząd na Wyspach. Premier David Cameron obiecuje, że to będzie najważniejszy punkt renegocjacji członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.
Proponowane przepisy miałyby ograniczyć migrację z krajów o wysokim bezrobociu, przede wszystkim z nowych i biedniejszych krajów członkowskich Unii. Politycy Partii Konserwatywnej już dawno obiecali obniżyć liczbę nowych imigrantów do poziomu kilkudziesięciu tysięcy rocznie, ale jak dotąd im się to nie udało. Na Wyspy przyjeżdża coraz więcej obywateli UE – w ciągu 12 miesięcy do marca tego roku było to ponad 130 tysięcy osób.
David Cameron już w zeszłym roku poparł pomysł by ograniczyć napływ ludzi z biedniejszych krajów, dopiero co wstępujących do Unii Europejskiej. Chciał zezwolić na to dopiero wtedy, gdy dany kraj osiągnąłby wymagany poziom produktu krajowego brutto w porównaniu do średniej europejskiej. Teraz ten pomysł Torysi chcą rozszerzyć także o stare państwa członkowskie.
Cameron twierdzi, że migracja między Wielką Brytanią a krajami o porównywalnych gospodarkach – jak Niemcy czy Francja – jest wyrównana, podczas gdy z biedniejszych krajów ludzie wyjeżdżają jedynie do krajów bogatszych. Nie odwrotnie.
David Cameron już w zeszłym roku poparł pomysł by ograniczyć napływ ludzi z biedniejszych krajów, dopiero co wstępujących do Unii Europejskiej. Chciał zezwolić na to dopiero wtedy, gdy dany kraj osiągnąłby wymagany poziom produktu krajowego brutto w porównaniu do średniej europejskiej. Teraz ten pomysł Torysi chcą rozszerzyć także o stare państwa członkowskie.
Cameron twierdzi, że migracja między Wielką Brytanią a krajami o porównywalnych gospodarkach – jak Niemcy czy Francja – jest wyrównana, podczas gdy z biedniejszych krajów ludzie wyjeżdżają jedynie do krajów bogatszych. Nie odwrotnie.

Radio Szczecin