Zbigniew Girzyński odchodzi z Prawa i Sprawiedliwości. To echa glośnego zamieszania z rozliczaniem służbowych wyjazdów niektórych parlamentarzystów.
Nazwisko Girzyńskiego znalazło się na liście posłów, którzy będą musieli złożyć wyjaśnienia w związku z delegacjami.
Girzyński opublikował oświadczenie w tej sprawie na Facebooku. Napisał, że robi to dla dobra partii, a jego rezygnacja ma zmniejszyć ewentualne straty wizerunkowe PiS-u. Zastrzega jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Girzyński ma rozliczyć się ze swoich dziewięciu służbowych wyjazdów do Strasburga i Berlina. Według ustaleń Newsweeka, jeden z nich poseł zgłosił jako wyjazd samochodowy, a w rzeczywistości w delegację poleciał samolotem. Towarzyszyła mu matka. Według tygodnika to oznacza, że może odpowiadać za poświadczenie nieprawdy.
Sejm zajął się delegacjami po tym, jak okazało się, że trójka posłów PiS-u: Adam Hofman, Mariusz Kamiński i Adam Rogacki - poleciała do Madrytu tanimi liniami lotniczymi. Tymczasem zgłaszali, że na miejsce dostaną się samochodami. Dzięki temu otrzymali zwrot pieniędzy, które mieli wydać na paliwo. To ponad trzy tysiące złotych za podróż w jedną stronę. Wszyscy trzej zostali wykluczeni z partii.
Po sejmowej kontroli w sprawie służbowych kontroli, według ogólnopolskich mediów, tłumaczyć się będą musieli także m.in. Łukasz Zbonikowski z PiS-u, Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski oraz dwóch posłów Platformy Obywatelskiej: Jan Kaźmierczak i Paweł Suski.
Girzyński opublikował oświadczenie w tej sprawie na Facebooku. Napisał, że robi to dla dobra partii, a jego rezygnacja ma zmniejszyć ewentualne straty wizerunkowe PiS-u. Zastrzega jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Girzyński ma rozliczyć się ze swoich dziewięciu służbowych wyjazdów do Strasburga i Berlina. Według ustaleń Newsweeka, jeden z nich poseł zgłosił jako wyjazd samochodowy, a w rzeczywistości w delegację poleciał samolotem. Towarzyszyła mu matka. Według tygodnika to oznacza, że może odpowiadać za poświadczenie nieprawdy.
Sejm zajął się delegacjami po tym, jak okazało się, że trójka posłów PiS-u: Adam Hofman, Mariusz Kamiński i Adam Rogacki - poleciała do Madrytu tanimi liniami lotniczymi. Tymczasem zgłaszali, że na miejsce dostaną się samochodami. Dzięki temu otrzymali zwrot pieniędzy, które mieli wydać na paliwo. To ponad trzy tysiące złotych za podróż w jedną stronę. Wszyscy trzej zostali wykluczeni z partii.
Po sejmowej kontroli w sprawie służbowych kontroli, według ogólnopolskich mediów, tłumaczyć się będą musieli także m.in. Łukasz Zbonikowski z PiS-u, Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski oraz dwóch posłów Platformy Obywatelskiej: Jan Kaźmierczak i Paweł Suski.

Radio Szczecin