Bartosz Arłukowicz nie widzi nic dziwnego w większych wydatkach na swoje podróże służbowe.
Jak pisze w oświadczeniu, to naturalna konsekwencja tego, ze został ministrem zdrowia. Wraz z większą liczbą obowiązków, zwiększa się także liczba przejechanych kilometrów. Do tego - jak podkreśla Arłukowicz - duże znaczenie ma też położenie województwa zachodniopomorskiego, które musi regularnie odwiedzać, ponieważ właśnie tu ma swoje biuro poselskie. A nasz region jest jednym z najbardziej oddalonych od Warszawy.
Jak zapewnił, nigdy jednak nie wykorzystywał służbowej limuzyny do wywiązywania się z obowiązków wynikających ze sprawowania mandatu parlamentarzysty.
Poniedziałkowy numer tygodnika "Wprost" wytyka najważniejszym osobom w państwie, że pobierają z sejmowej kasy dziesiątki tysięcy złotych na wyjazdy. Jednym z rekordzistów jest marszałek Sejmu. Radosław Sikorski nazwał doniesienia tygodnika insynuacjami.
Jak informuje "Wprost" Bartosz Arłukowicz na podróże służbowym samochodem tylko w 2012 roku pobrał 27 tysięcy złotych.
Jak zapewnił, nigdy jednak nie wykorzystywał służbowej limuzyny do wywiązywania się z obowiązków wynikających ze sprawowania mandatu parlamentarzysty.
Poniedziałkowy numer tygodnika "Wprost" wytyka najważniejszym osobom w państwie, że pobierają z sejmowej kasy dziesiątki tysięcy złotych na wyjazdy. Jednym z rekordzistów jest marszałek Sejmu. Radosław Sikorski nazwał doniesienia tygodnika insynuacjami.
Jak informuje "Wprost" Bartosz Arłukowicz na podróże służbowym samochodem tylko w 2012 roku pobrał 27 tysięcy złotych.

Radio Szczecin