Polak był sprawcą alarmu bombowego na pokładzie samolotu linii Enter Air - potwierdził Milan Chovanec, minister spraw wewnętrznych czeskiego rządu.
Minister dodał, że nic nie wskazuje, aby był to akt terrorystyczny. Nie ujawnił jednak, czy przy mężczyźnie znaleziono materiały wybuchowe. Jego zdaniem, chodzi bardziej o osobę "obłąkaną" niż terrorystę.
Z powodu alarmu bombowego samolot lecący z Las Palmas do Warszawy musiał przymusowo lądować w Pradze. Na jego pokładzie znajdowało się ponad 160 osób. Polak, który groził zdetonowaniem bomby, został zatrzymany przez czeską policję. Podczas incydentu nikt nie został ranny.
Polacy stanowili większość pasażerów maszyny. Pasażerowie noc spędzili w hotelach, w sobotnie przedpołudnie wrócili do Warszawy.
- W pewnym momencie jeden z panów zaczął rozmawiać z obsługą i to coraz bardziej się "nakręcało". Siedziałem obok tego pana w podróży do Las Palmas, opowiadał o swoich życiowych obserwacjach, zwiedzaniu świata. Wszystko było w porządku, nic nie świadczyło, by mógł być jakimś zagrożeniem - mówił TVP Info pasażer lotu.
Akcja na pokładzie samolotu działa się błyskawicznie. Samolot - ze względu na zagrożenie - skierowany został do Pragi, najbliższego lotniska w trakcie lotu.
- Nagle zaczęli biegać, a jeden z pasażerów pomógł obezwładnić tego pana. Kapitan wcześniej zgłosił, że mamy jakąś usterkę i by wszyscy zapieli się pasami. Nastąpiło błyskawiczne lądowanie w Pradze i szybko też wkroczyli antyterroryści i aresztowali tego pana - opisuje wydarzenia uczestnik.
Podczas incydentu nikt nie został ranny. Na pokładzie maszyny było ponad 160 osób.
Z powodu alarmu bombowego samolot lecący z Las Palmas do Warszawy musiał przymusowo lądować w Pradze. Na jego pokładzie znajdowało się ponad 160 osób. Polak, który groził zdetonowaniem bomby, został zatrzymany przez czeską policję. Podczas incydentu nikt nie został ranny.
Polacy stanowili większość pasażerów maszyny. Pasażerowie noc spędzili w hotelach, w sobotnie przedpołudnie wrócili do Warszawy.
- W pewnym momencie jeden z panów zaczął rozmawiać z obsługą i to coraz bardziej się "nakręcało". Siedziałem obok tego pana w podróży do Las Palmas, opowiadał o swoich życiowych obserwacjach, zwiedzaniu świata. Wszystko było w porządku, nic nie świadczyło, by mógł być jakimś zagrożeniem - mówił TVP Info pasażer lotu.
Akcja na pokładzie samolotu działa się błyskawicznie. Samolot - ze względu na zagrożenie - skierowany został do Pragi, najbliższego lotniska w trakcie lotu.
- Nagle zaczęli biegać, a jeden z pasażerów pomógł obezwładnić tego pana. Kapitan wcześniej zgłosił, że mamy jakąś usterkę i by wszyscy zapieli się pasami. Nastąpiło błyskawiczne lądowanie w Pradze i szybko też wkroczyli antyterroryści i aresztowali tego pana - opisuje wydarzenia uczestnik.
Podczas incydentu nikt nie został ranny. Na pokładzie maszyny było ponad 160 osób.

Radio Szczecin