Polak, zatrzymany w piątkowy wieczór za spowodowanie awaryjnego lądowania w Pradze samolotu z Las Palmas do Warszawy, został aresztowany. Nie umiał wytłumaczyć, dlaczego groził zdetonowaniem bomby, której nie posiadał.
Rzeczniczka departamentu zagranicznego czeskiej policji poinformowała, że aresztowany 68-letni mężczyzna nie był pijany. Katarina Rendlova powiedziała czeskiej agencji prasowej CzTK, że podczas zatrzymania nie stawiał oporu, nie był też agresywny. Odmówił jednak współpracy z funkcjonariuszami. Wcześniej czeskie służby wykluczyły motyw o charakterze terrorystycznym.
Aresztowanemu Polakowi nie przedstawiono jeszcze oficjalnych zarzutów, ale podejrzany jest o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości i narażenie bezpieczeństwa lotu. Na pokładzie samolotu nie znaleziono ładunku wybuchowego, a żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń.
Boeing 737, na którego pokładzie było 160 pasażerów, głównie z Polski, wylądował na lotnisku imienia Vaclava Havla w stolicy Czech przed godziną 21. Pasażerowie przerwanego lotu późnym wieczorem przeszli na czeskim lotnisku odprawę paszportową. Noc spędzili w hotelach. Wylecieli do kraju około godziny 7 rano i krótko po ósmej wylądowali w Warszawie.
Aresztowanemu Polakowi nie przedstawiono jeszcze oficjalnych zarzutów, ale podejrzany jest o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości i narażenie bezpieczeństwa lotu. Na pokładzie samolotu nie znaleziono ładunku wybuchowego, a żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń.
Boeing 737, na którego pokładzie było 160 pasażerów, głównie z Polski, wylądował na lotnisku imienia Vaclava Havla w stolicy Czech przed godziną 21. Pasażerowie przerwanego lotu późnym wieczorem przeszli na czeskim lotnisku odprawę paszportową. Noc spędzili w hotelach. Wylecieli do kraju około godziny 7 rano i krótko po ósmej wylądowali w Warszawie.

Radio Szczecin