W Libiążu koło Oświęcimia kilkaset osób pożegnało Helenę Kmieć - świecką misjonarkę zamordowaną pod koniec stycznia w Boliwii. Mszę w jej intencji odprawiono w kościele świętej Barbary. Następnie trumna w asyście wojskowej została przeniesiona i złożona do grobu na Cmentarzu Komunalnym w pobliżu świątyni.
W kazaniu ksiądz prałat Franciszek Ślusarczyk, kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, wspominał tragicznie zmarłą wolontariuszkę.
- To nasze dzisiejsze paschalne spotkanie przy ołtarzu jest nade wszystko wielkim dziękczynieniem za to, że naprawdę święci ludzi żyją tak blisko nas. Wielką rzeczą jest godnie umierać, ale jeszcze trudniejszą jest mądrze i pięknie żyć - mówił ksiądz Ślusarczyk.
Helena Kmieć pojechała do Boliwii, aby pomagać polskim zakonnicom w prowadzeniu ochronki dla dzieci. Zginęła od ciosów nożem w czasie napadu rabunkowego na placówkę. Miała niespełna 26 lat.
Jako wolontariuszka pracowała także w Afryce. Kilka miesięcy temu mocno angażowała się też w organizację Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Helena Kmieć została pośmiertnie odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.
- To nasze dzisiejsze paschalne spotkanie przy ołtarzu jest nade wszystko wielkim dziękczynieniem za to, że naprawdę święci ludzi żyją tak blisko nas. Wielką rzeczą jest godnie umierać, ale jeszcze trudniejszą jest mądrze i pięknie żyć - mówił ksiądz Ślusarczyk.
Helena Kmieć pojechała do Boliwii, aby pomagać polskim zakonnicom w prowadzeniu ochronki dla dzieci. Zginęła od ciosów nożem w czasie napadu rabunkowego na placówkę. Miała niespełna 26 lat.
Jako wolontariuszka pracowała także w Afryce. Kilka miesięcy temu mocno angażowała się też w organizację Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Helena Kmieć została pośmiertnie odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

Radio Szczecin