Prezydent Finlandii uważa, że jest niewielki postęp w relacjach Europy z Rosją. Sauli Niinisto mówił o tym w Helsinkach po spotkaniu z polskim prezydentem Andrzejem Dudą.
Sprawa bezpieczeństwa wschodniej części Europy i zagrożenia ze strony Rosji była głównym tematem rozmowy polityków.
Prezydent Finlandii Sauli Niinisto podkreślał po spotkaniu z polskim prezydentem, że zarówno Europa jak i NATO muszą kontynuować strategię odstraszania Rosji. Dodał jednocześnie, że w relacjach z Moskwą nastąpił niewielki postęp.
- Odrobina dialogu doprowadziła już do wzajemnego zrozumienia. To drobna rzecz, bardzo drobna, ale wszystko, co prowadzi w dobrym kierunku jest dziś potrzebne, jeśli chcemy bronić pokoju - mówił Niinisto.
Finlandia podobnie jak Polska graniczy z Rosją i po rosyjskiej agresji na Ukrainie zaczęła mówić o zwiększonym zagrożeniu swojego terytorium. Helsinki nie są członkami NATO, ale ściśle współpracują z Sojuszem.
Polski prezydent Andrzej Duda argumentował w Helsinkach, że wysłanie dodatkowych żołnierzy NATO do Polski i krajów bałtyckich wzmocniło bezpieczeństwo tego regionu. Polski prezydent podkreślił, że Rosja musi teraz wypełnić podjęte przez siebie zobowiązania.
- Cała polityka sankcji musi zmierzać do tego, żeby Rosja całkowicie wycofała się z konfliktu w Ługańsku i Doniecku, który sprowokowała. Po drugie, żeby wycofała się z okupacji Krymu i generalnie, żeby zaprzestała takiej imperialnej polityki - mówił Andrzej Duda.
W 2014 roku Rosja jednostronnie anektowała należący do Ukrainy Krym. W następnych miesiącach wspomagani przez Rosję separatyści doprowadzili do wybuchu wojny domowej na wschodzie Ukrainy. Mimo działań społeczności międzynarodowej, w tym Francji i Niemiec, jak dotąd konflikt nie zakończył się.
To właśnie w reakcji na działania Rosji na Ukrainie, NATO podjęło decyzje o wzmocnieniu krajów wschodniej Europy, w tym Polski. W 2014 roku zdecydowano o powołaniu szpicy czyli oddziału sił szybkiego reagowania, a dwa lata później o wysłaniu dodatkowych żołnierzy do Polski, Estonii, na Litwę i Łotwę.
Prezydent Finlandii Sauli Niinisto podkreślał po spotkaniu z polskim prezydentem, że zarówno Europa jak i NATO muszą kontynuować strategię odstraszania Rosji. Dodał jednocześnie, że w relacjach z Moskwą nastąpił niewielki postęp.
- Odrobina dialogu doprowadziła już do wzajemnego zrozumienia. To drobna rzecz, bardzo drobna, ale wszystko, co prowadzi w dobrym kierunku jest dziś potrzebne, jeśli chcemy bronić pokoju - mówił Niinisto.
Finlandia podobnie jak Polska graniczy z Rosją i po rosyjskiej agresji na Ukrainie zaczęła mówić o zwiększonym zagrożeniu swojego terytorium. Helsinki nie są członkami NATO, ale ściśle współpracują z Sojuszem.
Polski prezydent Andrzej Duda argumentował w Helsinkach, że wysłanie dodatkowych żołnierzy NATO do Polski i krajów bałtyckich wzmocniło bezpieczeństwo tego regionu. Polski prezydent podkreślił, że Rosja musi teraz wypełnić podjęte przez siebie zobowiązania.
- Cała polityka sankcji musi zmierzać do tego, żeby Rosja całkowicie wycofała się z konfliktu w Ługańsku i Doniecku, który sprowokowała. Po drugie, żeby wycofała się z okupacji Krymu i generalnie, żeby zaprzestała takiej imperialnej polityki - mówił Andrzej Duda.
W 2014 roku Rosja jednostronnie anektowała należący do Ukrainy Krym. W następnych miesiącach wspomagani przez Rosję separatyści doprowadzili do wybuchu wojny domowej na wschodzie Ukrainy. Mimo działań społeczności międzynarodowej, w tym Francji i Niemiec, jak dotąd konflikt nie zakończył się.
To właśnie w reakcji na działania Rosji na Ukrainie, NATO podjęło decyzje o wzmocnieniu krajów wschodniej Europy, w tym Polski. W 2014 roku zdecydowano o powołaniu szpicy czyli oddziału sił szybkiego reagowania, a dwa lata później o wysłaniu dodatkowych żołnierzy do Polski, Estonii, na Litwę i Łotwę.

Radio Szczecin