W Brukseli spotykają się w czwartek ambasadorowie państw członkowskich Sojuszu ze swoim rosyjskim odpowiednikiem.
Rada NATO-Rosja spotyka się coraz częściej, ale na razie tylko na poziomie ambasadorów, spotkania ministerialne zostały zawieszone po rosyjskiej aneksji Krymu i agresji na wschodzie Ukrainy. W czwartek ambasadorowie mają rozmawiać między innymi o zakończonych niedawno rosyjsko-białoruskich manewrach Zapad.
Wielu sojuszników w NATO mówiło, że te manewry są zagrożeniem dla stabilności. Niepokój wywołały także doniesienia z Ukrainy, że Rosja pozostawiła po ćwiczeniach na Białorusi część swoich wojsk. Do spotkania ambasadorów dochodzi także kilkanaście dni po oskarżeniach Moskwy dotyczących rozmieszczenia wojsk NATO-wskich na wschodniej flance, w tym w Polsce. Według Rosji Sojusz wysłał nie brygadę, lecz dywizję w pobliżu jej granic, złamał tym samym dotychczasowe porozumienia i to on jest zagrożeniem dla stabilności. Sekretarz generalny Jens Stoltenberg odpierał wówczas te zarzuty.
- Odpowiadamy na zagrożenia w sposób proporcjonalny. To jest działanie obronne i odstraszające - mówił.
Szef Sojuszu podkreślał też, że NATO nie wywołuje konfliktów, a stara się im zapobiegać.
Wielu sojuszników w NATO mówiło, że te manewry są zagrożeniem dla stabilności. Niepokój wywołały także doniesienia z Ukrainy, że Rosja pozostawiła po ćwiczeniach na Białorusi część swoich wojsk. Do spotkania ambasadorów dochodzi także kilkanaście dni po oskarżeniach Moskwy dotyczących rozmieszczenia wojsk NATO-wskich na wschodniej flance, w tym w Polsce. Według Rosji Sojusz wysłał nie brygadę, lecz dywizję w pobliżu jej granic, złamał tym samym dotychczasowe porozumienia i to on jest zagrożeniem dla stabilności. Sekretarz generalny Jens Stoltenberg odpierał wówczas te zarzuty.
- Odpowiadamy na zagrożenia w sposób proporcjonalny. To jest działanie obronne i odstraszające - mówił.
Szef Sojuszu podkreślał też, że NATO nie wywołuje konfliktów, a stara się im zapobiegać.

Radio Szczecin