W okolicach Spitsbergenu runął do morza rosyjski śmigłowiec. Na pokładzie znajdowało się osiem osób: trzech pilotów i pięciu pasażerów. Rozgłośnia Echo Moskwy, powołując się na informacje zbliżone do dowództwa sztabu Floty Północnej podała, że najprawdopodobniej nikt nie przeżył katastrofy.
Do zdarzenia doszło na zachodnim wybrzeżu arktycznej wyspy Spitsbergen. Śmigłowiec leciał z osady górniczej Pyramiden do zamieszkiwanego przez Rosjan i Ukraińców miasteczka Barentsburg. Oprócz trzech pilotów, na pokładzie maszyny było pięciu górników, zatrudnionych przez kompanię węglową Arktikugol.
Obie miejscowości wchodzą w skład norweskiej prowincji Svalbard. Norwegia skierowała do poszukiwania rozbitków statek ratowniczy i dwa śmigłowce. Ani norweskie służby, ani Konsul Generalny Rosji na Spitsbergenie nie potwierdzili informacji o śmierci osób znajdujących się na pokładzie zaginionej maszyny.
Obie miejscowości wchodzą w skład norweskiej prowincji Svalbard. Norwegia skierowała do poszukiwania rozbitków statek ratowniczy i dwa śmigłowce. Ani norweskie służby, ani Konsul Generalny Rosji na Spitsbergenie nie potwierdzili informacji o śmierci osób znajdujących się na pokładzie zaginionej maszyny.

Radio Szczecin