Zachodnia Attyka liczy straty po gwałtownych deszczach. Ponad 500 zniszczonych domów i sklepów, 15 zabitych i 21 rannych osób - to dotychczasowy bilans tragedii.
W miejscowościach Mandra i Nowy Peramos zniszczone zostały prawie wszystkie drogi. Co najmniej 300 pojazdów, w tym ciężarówki i autobusy, zostało całkowicie zmiażdżonych lub uszkodzonych pod naporem wody. Powyrywane są płyty chodnikowe, uszkodzona kanalizacja, a budynki zalane.
Najwięcej ofiar śmiertelnych było w Mandrze. Tam z pobliskiego wzgórza spłynęła rzeka wody i uniosła ze sobą wszystko, co napotkała na drodze. Wielu mieszkańców miejscowości noc spędziła poza swoimi domami.
Naukowcy z Uniwersytetu Ateńskiego twierdzą, że tragedia w tamtym rejonie była tylko kwestią czasu. Mandra podawana jest studentom jako typowy przykład miejsca, gdzie nie ma odpowiednich zabezpieczeń przeciwpowodziowych, o czym zdaniem ekspertów, greckie władze wiedziały. Już kilka razy dochodziło tam do powodzi. W 1996 roku życie straciły dwie osoby. Opozycja żąda ukarania osób odpowiedzialnych za tragedię. W Grecji trwa trzydniowa żałoba narodowa, którą w środę ogłosił premier Aleksis Tsipras.
Najwięcej ofiar śmiertelnych było w Mandrze. Tam z pobliskiego wzgórza spłynęła rzeka wody i uniosła ze sobą wszystko, co napotkała na drodze. Wielu mieszkańców miejscowości noc spędziła poza swoimi domami.
Naukowcy z Uniwersytetu Ateńskiego twierdzą, że tragedia w tamtym rejonie była tylko kwestią czasu. Mandra podawana jest studentom jako typowy przykład miejsca, gdzie nie ma odpowiednich zabezpieczeń przeciwpowodziowych, o czym zdaniem ekspertów, greckie władze wiedziały. Już kilka razy dochodziło tam do powodzi. W 1996 roku życie straciły dwie osoby. Opozycja żąda ukarania osób odpowiedzialnych za tragedię. W Grecji trwa trzydniowa żałoba narodowa, którą w środę ogłosił premier Aleksis Tsipras.

Radio Szczecin
