Prawie 800 tysięcy litrów ropy naftowej wyciekło z rurociągu "Keystone" w amerykańskim stanie Dakota Południowa. To największa tego typu katastrofa w historii tej części Stanów Zjednoczonych.
Rurociąg został natychmiast zamknięty. Wciąż nie wiadomo, dlaczego doszło do wycieku. Miejscowe władze podkreślają, że w tej chwili najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i ochrona środowisku naturalnego.
Rury położone są tuż pod powierzchnią ziemi. Usuwanie awarii zajmie służbom ratowniczym kilka dni. Najważniejsze jest to, aby nie zostały skażone wody gruntowe. Ekolodzy obawiają się, że ropa zanieczyści rezerwat Indian, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat zdecydowanie protestowali przeciwko budowie na ich terytorium rurociągu.
"Keystone" transportuje ropę naftową z Kanady w głąb Stanów Zjednoczonych. Wciąż jest jednak w budowie. Administracja prezydenta Donalda Trumpa w marcu zatwierdziła projekt całkowitej budowy rurociągu. Spotkało się to z gwałtownym protestem środowisk ekologicznych. Inwestycji sprzeciwiają się również Indianie, którzy twierdzą, że znajduje się ona na ich suwerennych ziemiach.
Rury położone są tuż pod powierzchnią ziemi. Usuwanie awarii zajmie służbom ratowniczym kilka dni. Najważniejsze jest to, aby nie zostały skażone wody gruntowe. Ekolodzy obawiają się, że ropa zanieczyści rezerwat Indian, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat zdecydowanie protestowali przeciwko budowie na ich terytorium rurociągu.
"Keystone" transportuje ropę naftową z Kanady w głąb Stanów Zjednoczonych. Wciąż jest jednak w budowie. Administracja prezydenta Donalda Trumpa w marcu zatwierdziła projekt całkowitej budowy rurociągu. Spotkało się to z gwałtownym protestem środowisk ekologicznych. Inwestycji sprzeciwiają się również Indianie, którzy twierdzą, że znajduje się ona na ich suwerennych ziemiach.

Radio Szczecin