Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego interweniują w sprawie zatrzymania i wydalenia z Rosji polskiego naukowca, historyka Instytutu Pamięci Narodowej - dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa. Rektor UJ rozmawiał przez telefon z Konsulem Generalnym Rosji w Krakowie, a następnie zwrócił się listownie z oficjalną prośbą o wyjaśnienie w sprawy.
Wcześniej spotkał się z doktorem habilitowanym Henrykiem Głębockim. Współpracujący również z IPN historyk mówił, że nie zna prawdziwej przyczyny wydalenia go z Rosji.
- Trzeba będzie jednak zacząć od informacji, które może uzyskać tylko polska służba dyplomatyczna: MSZ lub ambasada, a które dotyczą prawdziwych powodów takich działań wobec mojej osoby. Myślę, że można też zdradzić, to nie jest tajemnica, iż panowie rektorzy są podobnie jak ja zszokowani takim działaniem i zachowaniem - mówi historyk.
Henryk Głębocki otrzymał również zakaz wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej. Mimo to, zapowiedział kontynuację badań na temat zbrodni NKWD.
- Żadne służby, nawet Federacji Rosyjskiej, nie będą mi dyktować czym mam się zajmować, ale znając realia na wschodzie i jeżdżąc tam od ćwierć wieku, zdają sobie sprawę z warunków, w jakich takie badania się prowadzi. Muszę uwzględnić to, że w tej chwili nie mam żadnej możliwości powrotu do pracy archiwalnej w granicach Federacji Rosyjskiej - powiedział historyk.
Władze UJ w oświadczeniu napisały: "Zatrzymanie pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego, nakaz opuszczenia i zakaz ponownego wjazdu do Rosji bez wskazania merytorycznego powodu oraz możliwości odwołania powoduje ogromne zdziwienie, konieczność interwencji i wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Szczególnie, że sprawa dotyczy naukowca, którego przedmiotem badań od wielu lat jest zakres relacji polsko-rosyjskich w XIX i XX wieku".
W nocy z 24 na 25 listopada, gdy Henryk Głębocki wysiadł z pociągu relacji Petersburg-Moskwa, funkcjonariusze FSB wręczyli mu nakaz opuszczenia Rosji. Dokument nie zawierał uzasadnienia. Polski naukowiec, jeszcze tego samego dnia, wrócił do kraju. Wcześniej wygłosił dwa otwarte wykłady w siedzibie Memoriału oraz Instytutu Polskiego. Doktor habilitowany Henryk Głębocki w Rosji zajmował się badaniami relacji polsko-rosyjskich w minionych wiekach.
- Trzeba będzie jednak zacząć od informacji, które może uzyskać tylko polska służba dyplomatyczna: MSZ lub ambasada, a które dotyczą prawdziwych powodów takich działań wobec mojej osoby. Myślę, że można też zdradzić, to nie jest tajemnica, iż panowie rektorzy są podobnie jak ja zszokowani takim działaniem i zachowaniem - mówi historyk.
Henryk Głębocki otrzymał również zakaz wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej. Mimo to, zapowiedział kontynuację badań na temat zbrodni NKWD.
- Żadne służby, nawet Federacji Rosyjskiej, nie będą mi dyktować czym mam się zajmować, ale znając realia na wschodzie i jeżdżąc tam od ćwierć wieku, zdają sobie sprawę z warunków, w jakich takie badania się prowadzi. Muszę uwzględnić to, że w tej chwili nie mam żadnej możliwości powrotu do pracy archiwalnej w granicach Federacji Rosyjskiej - powiedział historyk.
Władze UJ w oświadczeniu napisały: "Zatrzymanie pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego, nakaz opuszczenia i zakaz ponownego wjazdu do Rosji bez wskazania merytorycznego powodu oraz możliwości odwołania powoduje ogromne zdziwienie, konieczność interwencji i wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Szczególnie, że sprawa dotyczy naukowca, którego przedmiotem badań od wielu lat jest zakres relacji polsko-rosyjskich w XIX i XX wieku".
W nocy z 24 na 25 listopada, gdy Henryk Głębocki wysiadł z pociągu relacji Petersburg-Moskwa, funkcjonariusze FSB wręczyli mu nakaz opuszczenia Rosji. Dokument nie zawierał uzasadnienia. Polski naukowiec, jeszcze tego samego dnia, wrócił do kraju. Wcześniej wygłosił dwa otwarte wykłady w siedzibie Memoriału oraz Instytutu Polskiego. Doktor habilitowany Henryk Głębocki w Rosji zajmował się badaniami relacji polsko-rosyjskich w minionych wiekach.

Radio Szczecin
