Europejscy liderzy ponad trzy godziny rozmawiali na temat migracji podczas kolacji. Różnice zdań dotyczą nie tylko obowiązkowego podziału uchodźców, ale i tego, czy decyzja w sprawie reformy prawa azylowego ma zapaść jednomyślnie, czy też większością głosów.
Dyskusję na szczycie sprowokował szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który opowiedział się za jednomyślnością i przeciwko obowiązkowemu przyjmowaniu uchodźców. Z nieoficjalnych informacji wynika, że podczas kolacji przewodniczącego poparły kraje naszego regionu, które mają podobne stanowisko w sprawie kryzysu migracyjnego. Ale Donald Tusk został też przez kilkoro przywódców skrytykowany. Najbardziej stanowcza - jak donoszą dyplomaci - była niemiecka kanclerz. "Angela Merkel była rozzłoszczona pomysłami szefa Rady, odrzuciła możliwość selektywnej solidarności i naciskała na przymusowe przyjmowanie uchodźców" - powiedział Polskiemu Radiu jeden z dyplomatów. Dodał, że kanclerz Austrii był bardzo niezadowolony z propozycji Donalda Tuska, a premier Grecji zarzucił szefowi Rady brak konstruktywnego podejścia.
Cała dyskusja jednak, wbrew oczekiwaniom, nie była ostra i nie było napiętej atmosfery. "To była szczera rozmowa, bez agresji" - skomentował jeden z dyplomatów. Wielu unijnych liderów miało też mówić, że jeśli do czerwca nie będzie porozumienia w sprawie nowego prawa azylowego, to decyzja powinna być podjęta większością głosów, wbrew zabiegom szefa Rady i krajom naszego regionu.
Cała dyskusja jednak, wbrew oczekiwaniom, nie była ostra i nie było napiętej atmosfery. "To była szczera rozmowa, bez agresji" - skomentował jeden z dyplomatów. Wielu unijnych liderów miało też mówić, że jeśli do czerwca nie będzie porozumienia w sprawie nowego prawa azylowego, to decyzja powinna być podjęta większością głosów, wbrew zabiegom szefa Rady i krajom naszego regionu.

Radio Szczecin