Przed sądem w Wieluniu stanie 60-letnia lekarka tamtejszego szpitala, której łódzka prokuratura zarzuciła nieumyślne spowodowanie śmierci 4-letniego chłopca.
Do zdarzenia doszło przed trzema laty w październiku.
- Dziecko przeszło operację przepukliny i właśnie podczas niej doszło do błędu lekarskiego - mówi rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania. - Doszło do błędu polegającego na uszkodzeniu pęcherza moczowego. Stan dziecka się pogarszał. Nie podjęto właściwych działań diagnostycznych, które doprowadziłyby do stwierdzenia, na czym polegałby błąd. Służyć temu mogła laparotomia zwiadowcza. Taki zabieg nie został przeprowadzony. W konsekwencji doszło do zapalania otrzewnej. Gdy dziecko trafiło do łódzkiego szpitala było już w stanie krytycznym i po godzinie zmarło.
Lekarka nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Grozi jej 5 lat więzienia.
- Dziecko przeszło operację przepukliny i właśnie podczas niej doszło do błędu lekarskiego - mówi rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania. - Doszło do błędu polegającego na uszkodzeniu pęcherza moczowego. Stan dziecka się pogarszał. Nie podjęto właściwych działań diagnostycznych, które doprowadziłyby do stwierdzenia, na czym polegałby błąd. Służyć temu mogła laparotomia zwiadowcza. Taki zabieg nie został przeprowadzony. W konsekwencji doszło do zapalania otrzewnej. Gdy dziecko trafiło do łódzkiego szpitala było już w stanie krytycznym i po godzinie zmarło.
Lekarka nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Grozi jej 5 lat więzienia.

Radio Szczecin
