Czternastu kandydatów, mających polskie korzenie weszło do samorządów w Anglii. Będą oni reprezentować trzy największe partie w kraju: Partię Pracy, Partię Konserwatywną i Liberalnych Demokratów. Klęską zakończyła się kampania ugrupowania Duma Polska.
W wyborach lokalnych, odbywających się w 150 okręgach Anglii, w tym we wszystkich 32 dzielnicach Londynu udział wzięło około 16 tys. kandydatów. Około stu dwudziestu było Polakami lub miało polskie korzenie. Z tej grupy wszyscy kandydaci, którym udało się przekonać do siebie wyborców, startowali z list tradycyjnych partii, mocno osadzonych w brytyjskim systemie politycznym. Sukcesem może się pochwalić sześciu kandydatów Partii Pracy i pięciu kandydatów konserwatywnych. Korzenie polskie ma też trzech liberalnych demokratów.
Nowe, antysystemowe ugrupowanie Duma Polska, założone przez lokalnego działacza Jana Żylińskiego wystawiło czterdziestu ośmiu kandydatów, mimo początkowych zapowiedzi, że ich liczba sięgnie stu. Ostatecznie ugrupowanie nie wprowadziło do lokalnych rad ani jednego swojego człowieka. "Zupełnie się tym nie martwię, udało mi się zaktywizować Polaków" - przekonywał w rozmowie z Polskim Radiem Jan Żyliński już po ogłoszeniu wyników.
Brytyjscy analitycy zgadzają się, że żadna z dwóch głównych partii Wlk. Brytanii nie uzyskała w wyborach przełomowych wyników. Jednocześnie oznacza to relatywny sukces prawicy, bo w przypadku wyborów w połowie kadencji utrzymanie stanu posiadania przez partię rządzącą jest w brytyjskim systemie uważane za osiągnięcie. Wyborcy często wykorzystują okazję, by oddać głos protestu przeciwko stronnictwu, które akurat jest u steru.
Obie główne partie utrzymały stan posiadania. Labourzyści wprowadzili do rad o 59 więcej członków swej partii, ale przełożyło się to na stratę kontroli w jednym okręgu. W sumie lewica kontroluje 73 lokalne rady Prawica, tracąc 39 mandatów, straciła kontrolę nad dwoma okręgami i rządzi w czterdziestu sześciu. Liberałowie powiększyli stan posiadana z pięciu do dziewięciu. Wprowadzili do samorządu o 75 więcej radnych niż poprzednio. Kontrolują teraz między innymi prestiżową, zamożną dzielnicę Londynu Richmond, którą przejęli od Konserwatystów.
Załamaniu uległa popularność UKIP - Partii Niepodległości. W poprzednich wyborach miała ona 126 przedstawicieli, teraz mieć ich będzie trzech.
Nowe, antysystemowe ugrupowanie Duma Polska, założone przez lokalnego działacza Jana Żylińskiego wystawiło czterdziestu ośmiu kandydatów, mimo początkowych zapowiedzi, że ich liczba sięgnie stu. Ostatecznie ugrupowanie nie wprowadziło do lokalnych rad ani jednego swojego człowieka. "Zupełnie się tym nie martwię, udało mi się zaktywizować Polaków" - przekonywał w rozmowie z Polskim Radiem Jan Żyliński już po ogłoszeniu wyników.
Brytyjscy analitycy zgadzają się, że żadna z dwóch głównych partii Wlk. Brytanii nie uzyskała w wyborach przełomowych wyników. Jednocześnie oznacza to relatywny sukces prawicy, bo w przypadku wyborów w połowie kadencji utrzymanie stanu posiadania przez partię rządzącą jest w brytyjskim systemie uważane za osiągnięcie. Wyborcy często wykorzystują okazję, by oddać głos protestu przeciwko stronnictwu, które akurat jest u steru.
Obie główne partie utrzymały stan posiadania. Labourzyści wprowadzili do rad o 59 więcej członków swej partii, ale przełożyło się to na stratę kontroli w jednym okręgu. W sumie lewica kontroluje 73 lokalne rady Prawica, tracąc 39 mandatów, straciła kontrolę nad dwoma okręgami i rządzi w czterdziestu sześciu. Liberałowie powiększyli stan posiadana z pięciu do dziewięciu. Wprowadzili do samorządu o 75 więcej radnych niż poprzednio. Kontrolują teraz między innymi prestiżową, zamożną dzielnicę Londynu Richmond, którą przejęli od Konserwatystów.
Załamaniu uległa popularność UKIP - Partii Niepodległości. W poprzednich wyborach miała ona 126 przedstawicieli, teraz mieć ich będzie trzech.

Radio Szczecin