Jeden policjant nie żyje, a sześciu zostało rannych - to efekt strzelaniny, do jakiej doszło w amerykańskim stanie Południowa Karolina w miejscowości Florence. Sprawca ostatecznie został aresztowany.
Mężczyzna przetrzymywał dzieci jako zakładników. Policjanci, kiedy udawali się na interwencję, nie mieli świadomości dużego zagrożenia i nie spodziewali się tak tragicznej w skutkach strzelaniny.
Na miejsce przyszli z zamiarem dokonania rewizji. Wtedy padły pierwsze strzały. W celu ratowania rannych funkcjonariuszy trzeba było użyć kuloodpornego pojazdu. Sprawca przetrzymywał dzieci przez dwie godziny, na szczęście nic się im ostatecznie nie stało.
"Moje myśli i modlitwy są dziś w biurze szeryfa skąd wywodzą się poszkodowani policjanci" - napisał na Twitterze prezydent Donald Trump.
Na miejsce przyszli z zamiarem dokonania rewizji. Wtedy padły pierwsze strzały. W celu ratowania rannych funkcjonariuszy trzeba było użyć kuloodpornego pojazdu. Sprawca przetrzymywał dzieci przez dwie godziny, na szczęście nic się im ostatecznie nie stało.
"Moje myśli i modlitwy są dziś w biurze szeryfa skąd wywodzą się poszkodowani policjanci" - napisał na Twitterze prezydent Donald Trump.

Radio Szczecin