Pożar na byłym niemieckim poligonie jest skutkiem podpalenia. Takie przekonanie wyrazili strażacy.
Wyznaczono nagrodę w wysokości piętnastu tysięcy euro za informacje, które mogą doprowadzić do wykrycia sprawców największego pożaru w historii Meklemburgii.
Ogień objął teren byłego poligonu i składowiska amunicji. Straż pożarna poinformowała, że częściowo kontroluje ogień. Jednocześnie jednak koordynujący akcję gaśniczą Stefan Sternberg zastrzegł, że wciąż istnieje ryzyko ponownego rozszerzenia się pożaru.
- Nie można jeszcze mówić, że sytuacja jest całkowicie opanowana. Ciągle pali się siedemset hektarów lasu i utworzona przez nas pętla ochronna może zostać przerwana - mówi Sternberg.
W akcji gaśniczej bierze udział ponad trzy tysiące strażaków, policjantów i żołnierzy. Działania na miejscu prowadzi pięć gaśniczych helikopterów. Wykorzystywane są też dwadzieścia dwa policyjne wozy z armatkami wodnymi.
Ogień objął teren byłego poligonu i składowiska amunicji. Straż pożarna poinformowała, że częściowo kontroluje ogień. Jednocześnie jednak koordynujący akcję gaśniczą Stefan Sternberg zastrzegł, że wciąż istnieje ryzyko ponownego rozszerzenia się pożaru.
- Nie można jeszcze mówić, że sytuacja jest całkowicie opanowana. Ciągle pali się siedemset hektarów lasu i utworzona przez nas pętla ochronna może zostać przerwana - mówi Sternberg.
W akcji gaśniczej bierze udział ponad trzy tysiące strażaków, policjantów i żołnierzy. Działania na miejscu prowadzi pięć gaśniczych helikopterów. Wykorzystywane są też dwadzieścia dwa policyjne wozy z armatkami wodnymi.

Radio Szczecin