Około 1 mln 200 tys. osób manifestowało w piątek wieczorem na ulicach stolicy Chile. Demonstracja została uznana za największą w historii kraju, w którym mieszka nieco ponad 18 milionów ludzi.
Chilijczycy manifestują przeciwko nierównościom społecznym, podwyżkom cen prądu, gazu, leków, biletów komunikacji miejskiej, a także czesnego na uczelniach wyższych.
Manifestacje odbywają się nie tylko w Santiago, ale też w innych miastach. W jednym z nich, w Valparaiso, grupa demonstrantów usiłowała wtargnąć do siedziby Chilijskiego Kongresu Narodowego. Doszło do starć manifestantów z policjantami.
Demonstracje w Chile trwają od ośmiu dni. W niektórych regionach wprowadzono stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Dotychczas podczas manifestacji zwanych "chilijską wiosną" zginęło 19 osób.
Manifestacje odbywają się nie tylko w Santiago, ale też w innych miastach. W jednym z nich, w Valparaiso, grupa demonstrantów usiłowała wtargnąć do siedziby Chilijskiego Kongresu Narodowego. Doszło do starć manifestantów z policjantami.
Demonstracje w Chile trwają od ośmiu dni. W niektórych regionach wprowadzono stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Dotychczas podczas manifestacji zwanych "chilijską wiosną" zginęło 19 osób.

Radio Szczecin