Co trzeci Polak wywieziony w głąb ZSRR nie przeżył katorgi - wskazują na to publikacje części polskich i rosyjskich historyków. W poniedziałek mija 80. rocznica rozpoczęcia masowych deportacji Polaków z Kresów Wschodnich II RP.
Świadkowie tamtych tragicznych wydarzeń opowiadali o bydlęcych wagonach, katorżniczej pracy i całych rodzinach umierających z zimna, głodu i wycieńczenia. Deportacje rozpoczęły się 10 lutego 1940 roku w śnieżną zimę, gdy mrozy dochodziły do minus 40 stopni Celsjusza.
Historycy badający zbrodnie stalinowskie nazwali nieogrzewane wagony bydlęce, którymi wywożono Polaków, "białymi krematoriami". Jadący nimi ludzie umierali od chorób, z głodu i zamarzali na śmierć. Naszych rodaków wywożono do łagrów w północnych i dalekowschodnich regionach ZSRR.
- Tam zmuszano nas do katorżniczej pracy, bo kto nie pracował, ten nie jadł - opowiadała Maria Taraszczyk - wywieziona z Grodzieńszczyzny do obwodu tomskiego.
- Jedliśmy wszystko, co się dało, w tym trawę, żeby tylko nie umrzeć z głodu - wspominała kobieta. Janina Wieliczko, która także została wywieziona z Grodzieńszczyzny, opowiadała, że mimo wysiłków rodziców „śmierć największe żniwo zbierała wśród dzieci”.
- Puchliśmy z głodu - dodaje Sybiraczka z Grodna.
Z odtajnionych dokumentów NKWD wynika, że łącznie w trakcie wszystkich fal deportacyjnych Sowieci wywieźli około 320 tysięcy osób polskiej narodowości. Związek Sybiraków wskazuje, że tragedia dotknęła prawie 1,5 miliona osób.
Historycy badający zbrodnie stalinowskie nazwali nieogrzewane wagony bydlęce, którymi wywożono Polaków, "białymi krematoriami". Jadący nimi ludzie umierali od chorób, z głodu i zamarzali na śmierć. Naszych rodaków wywożono do łagrów w północnych i dalekowschodnich regionach ZSRR.
- Tam zmuszano nas do katorżniczej pracy, bo kto nie pracował, ten nie jadł - opowiadała Maria Taraszczyk - wywieziona z Grodzieńszczyzny do obwodu tomskiego.
- Jedliśmy wszystko, co się dało, w tym trawę, żeby tylko nie umrzeć z głodu - wspominała kobieta. Janina Wieliczko, która także została wywieziona z Grodzieńszczyzny, opowiadała, że mimo wysiłków rodziców „śmierć największe żniwo zbierała wśród dzieci”.
- Puchliśmy z głodu - dodaje Sybiraczka z Grodna.
Z odtajnionych dokumentów NKWD wynika, że łącznie w trakcie wszystkich fal deportacyjnych Sowieci wywieźli około 320 tysięcy osób polskiej narodowości. Związek Sybiraków wskazuje, że tragedia dotknęła prawie 1,5 miliona osób.

Radio Szczecin
