Zbrodnia katyńska to nie tylko polska tragedia, ale ogólnoeuropejska. Mówił o tym białoruski historyk Ihar Mielnikau na spotkaniu w Klubie Prasowym w Mińsku, zorganizowanym w ramach kampanii społecznej "Zabici, ale nie zapomniani".
5 marca przypada 80. rocznica podpisania przez Józefa Stalina rozkazu zgładzenia polskich jeńców wojennych.
Ihar Mielnikau powiedział, że wielkim wyzwaniem dla historyków jest odnalezienie tak zwanej białoruskiej listy katyńskiej. Chodzi o 3870 polskich obywateli, zamordowanych w ramach zbrodni katyńskiej prawdopodobnie na terenach położonych obecnie na Białorusi.
- Trzeba robić poszukiwania we wszystkich archiwach - podkreślił historyk. - Należy zbierać pamięć o tych ludziach. Trzeba też czekać na ten moment, kiedy będą otwarte archiwa służb specjalnych Związku Radzieckiego zarówno na Białorusi, jak i w Rosji.
Inny historyk, Ihar Kuźniecou, zwrócił uwagę, że na terenie Mińska istnieje aż 19 miejsc, gdzie grzebano ofiary represji i gdzie mogli być rozstrzelani polscy oficerowie. - Za najbardziej prawdopodobne uważam uroczysko Błagowszczyna, gdzie w czasach radzieckich powstało wysypisko śmieci - powiedział Ihar Kuźniecou. Dodał, że "to może być też dzielnica Łoszyca, gdzie znajdowała się szkoła NKWD. I jeszcze jedno miejsce to Drozdy, gdzie znajdowały się dacze NKWD, a obecnie jest tam rezydencja prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Dlaczego tam? Przez analogię. W Charkowie rozstrzeliwano na daczach NKWD. W Katyniu i Miednoje też rozstrzeliwano na terenie dacz NKWD - mówi historyk. Nie wyklucza, że polskich jeńców rozstrzelano w kilku miejscach.
Tymczasem białoruskie władze twierdzą, że na terenie ich kraju nie rozstrzeliwano polskich oficerów z listy katyńskiej.
Ihar Mielnikau powiedział, że wielkim wyzwaniem dla historyków jest odnalezienie tak zwanej białoruskiej listy katyńskiej. Chodzi o 3870 polskich obywateli, zamordowanych w ramach zbrodni katyńskiej prawdopodobnie na terenach położonych obecnie na Białorusi.
- Trzeba robić poszukiwania we wszystkich archiwach - podkreślił historyk. - Należy zbierać pamięć o tych ludziach. Trzeba też czekać na ten moment, kiedy będą otwarte archiwa służb specjalnych Związku Radzieckiego zarówno na Białorusi, jak i w Rosji.
Inny historyk, Ihar Kuźniecou, zwrócił uwagę, że na terenie Mińska istnieje aż 19 miejsc, gdzie grzebano ofiary represji i gdzie mogli być rozstrzelani polscy oficerowie. - Za najbardziej prawdopodobne uważam uroczysko Błagowszczyna, gdzie w czasach radzieckich powstało wysypisko śmieci - powiedział Ihar Kuźniecou. Dodał, że "to może być też dzielnica Łoszyca, gdzie znajdowała się szkoła NKWD. I jeszcze jedno miejsce to Drozdy, gdzie znajdowały się dacze NKWD, a obecnie jest tam rezydencja prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Dlaczego tam? Przez analogię. W Charkowie rozstrzeliwano na daczach NKWD. W Katyniu i Miednoje też rozstrzeliwano na terenie dacz NKWD - mówi historyk. Nie wyklucza, że polskich jeńców rozstrzelano w kilku miejscach.
Tymczasem białoruskie władze twierdzą, że na terenie ich kraju nie rozstrzeliwano polskich oficerów z listy katyńskiej.

Radio Szczecin