Jedna ze szkół w Norwegii zorganizowała zwiedzanie kontrowersyjnej wystawy fińskiej fotograficzki. Rodzice uczniów określili ją jako perwersyjną i seksualizującą. Dyrekcja podstawówki przyznała, że popełniła błąd.
Chodzi o wystawę autoportretów fińskiej fotograficzki Liu Susiraja. Artystka w bardzo odważny sposób przedstawia na nich swoje ciało w interakcji z przedmiotami codziennego użytku. Na zdjęciach autorka pozuje m.in. z pralką, wałkiem do ciasta pomiędzy nogami czy też piłą mechaniczną.
- Byłam zszokowana. Zastanawiam się co dorośli, zamierzali przekazać dzieciom, wysyłając je na tę wystawę - mówiła w norweskiej telewizji, Heidi Tobiassen, matka jednego z uczniów.
Dyrektor Muzeum Sztuki, który po klasę 10-latków wysłał na swój koszt autobus, nie ukrywa, że był świadomy tego, że wystawa budzi kontrowersje.
- Sztuka ma prowokować. Być może 10-latkowie mogą błędnie odbierać przekaz tej artystki - powiedział dyrektor Muzeum Sztuki Sørland, Reidar Fuglestad.
Dyrekcja szkoły rodzicom uczniów, którym zafundowano zwiedzanie wystawy, przesłała list z przeprosinami.
- Byłam zszokowana. Zastanawiam się co dorośli, zamierzali przekazać dzieciom, wysyłając je na tę wystawę - mówiła w norweskiej telewizji, Heidi Tobiassen, matka jednego z uczniów.
Dyrektor Muzeum Sztuki, który po klasę 10-latków wysłał na swój koszt autobus, nie ukrywa, że był świadomy tego, że wystawa budzi kontrowersje.
- Sztuka ma prowokować. Być może 10-latkowie mogą błędnie odbierać przekaz tej artystki - powiedział dyrektor Muzeum Sztuki Sørland, Reidar Fuglestad.
Dyrekcja szkoły rodzicom uczniów, którym zafundowano zwiedzanie wystawy, przesłała list z przeprosinami.

Radio Szczecin