Grecja zaczyna liczyć straty spowodowane gigantycznymi pożarami. Od sześciu dni ogień trawi północne przedmieścia Aten oraz wyspę Evia położoną w stołecznym regionie.
Tysiące osób ewakuowano z domów. Na wyspie Evia całe niebo zasnute jest dymem. Zdjęcia z wyspy publikowane w mediach mają kolor jaskrawoczerwony. Z domów ewakuowano tysiące osób. Najstarszych oraz osoby w najtrudniejszej sytuacji wywieziono promami.
- Zdecydowaliśmy się uciec, bo nie czuliśmy się bezpiecznie. Ogień pojawił się bardzo blisko, a ja jestem w ciąży i mam jeszcze małe dziecko, więc musiałam uciekać. Teraz jestem przynajmniej z grupą ludzi, moimi sąsiadami i rodziną - mówi jedna z ewakuowanych mieszkanek.
Dymu na drugiej, co do wielkości greckiej wyspie jest na tyle dużo, że samoloty gaśnicze nie są w stanie zrzucać tyle wody, ile trzeba, by ugasić pożary. Na miejscu walczy też ponad 600 strażaków. Władze Grecji mają dzisiaj zdecydować o pomocy dla poszkodowanych, zarówno na wyspie Evia, jak i w północnych Atenach, gdzie po kilku dniach intensywnych pożarów sytuacja się poprawia.
Greckim strażakom pomagają w tej chwili koledzy z Francji, Szwajcarii, Szwecji, Cypru i Rumunii. Na miejsce wysłano też polskich strażaków.
- Zdecydowaliśmy się uciec, bo nie czuliśmy się bezpiecznie. Ogień pojawił się bardzo blisko, a ja jestem w ciąży i mam jeszcze małe dziecko, więc musiałam uciekać. Teraz jestem przynajmniej z grupą ludzi, moimi sąsiadami i rodziną - mówi jedna z ewakuowanych mieszkanek.
Dymu na drugiej, co do wielkości greckiej wyspie jest na tyle dużo, że samoloty gaśnicze nie są w stanie zrzucać tyle wody, ile trzeba, by ugasić pożary. Na miejscu walczy też ponad 600 strażaków. Władze Grecji mają dzisiaj zdecydować o pomocy dla poszkodowanych, zarówno na wyspie Evia, jak i w północnych Atenach, gdzie po kilku dniach intensywnych pożarów sytuacja się poprawia.
Greckim strażakom pomagają w tej chwili koledzy z Francji, Szwajcarii, Szwecji, Cypru i Rumunii. Na miejsce wysłano też polskich strażaków.

Radio Szczecin