Sześć osób, w tym napastnik, straciło życie w Plymouth, po tym, jak mężczyzna otworzył ogień z broni palnej. Policja nadal bada czwartkowy atak, na razie wyklucza terroryzm.
Ofiary to trzy kobiety i dwaj mężczyźni. Lokalny poseł Luke Pollard powiedział, że życie straciło dziecko. Na razie nie potwierdzono tych doniesień, ale z drugiej strony policja ich nie zdementowała.
Nie żyje także napastnik. Według relacji świadków miał wyłamać drzwi jednego z domów w spokojnej dzielnicy portowego miasta. Użył prawdopodobnie broni półautomatycznej.
Okolica jest odcięta taśmą bezpieczeństwa. Policja przez całą noc pracowała nad ustaleniem, co dokładnie się stało. Ale zaznaczyła, obecnie nic nie wskazuje, by był to akt terroru.
Dla lokalnej społeczności to szok. Rano drzwi dla mieszkańców otworzą tu dwie szkoły.
- To będzie bezpieczne miejsce, by być razem, by porozmawiać, skorzystać ze wsparcia - powiedział Luke Pollard.
Masowe zabójstwa z użyciem broni palnej to na Wyspach rzadkość. Ostatnie miało miejsce ponad dekadę temu.
Nie żyje także napastnik. Według relacji świadków miał wyłamać drzwi jednego z domów w spokojnej dzielnicy portowego miasta. Użył prawdopodobnie broni półautomatycznej.
Okolica jest odcięta taśmą bezpieczeństwa. Policja przez całą noc pracowała nad ustaleniem, co dokładnie się stało. Ale zaznaczyła, obecnie nic nie wskazuje, by był to akt terroru.
Dla lokalnej społeczności to szok. Rano drzwi dla mieszkańców otworzą tu dwie szkoły.
- To będzie bezpieczne miejsce, by być razem, by porozmawiać, skorzystać ze wsparcia - powiedział Luke Pollard.
Masowe zabójstwa z użyciem broni palnej to na Wyspach rzadkość. Ostatnie miało miejsce ponad dekadę temu.

Radio Szczecin