Odbierając w Oslo Pokojową Nagrodę Nobla rosyjski dziennikarz Dmitrij Muratow mówił o dyktaturach propagujących przemoc i ideologię wojny. "Świat przestał kochać demokrację" - stwierdził rosyjski noblista dodając, że "współczesne dyktatury zagwarantowały sobie uproszczony dostęp do przemocy".
- U mnie w kraju i nie tylko u mnie popularna stała się myśl, że politycy, którzy unikają rozlewu krwi, są słabymi ludźmi, ale grozić światu wojną to obowiązek prawdziwego patrioty - powiedział Dmitrij Muratow.
"Tragiczna, haniebna, zbrodnicza historia z Boeingiem MH-17 zniszczyła stosunki Rosji i Ukrainy. Nie wiem, czy kolejne pokolenie polityków będzie w stanie je odbudować - oświadczył laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
Dmitrij Muratow dodał, że "do wydarzeń na wschodzie Ukrainy doszła jeszcze prowadzona w środku Europy przez Aleksandra Łukaszenkę gra krwią. Jego żołnierze pędzą pod lufami karabinów uchodźców z Bliskiego Wschodu wprost na kordony strzelców ochraniających granice Unii Europejskiej".
Rosyjski noblista poinformował, że dziennikarze „Nowej Gaziety”, w której jest redaktorem naczelnym ustalili, że w okresie kryzysu granicznego aż czterokrotnie wzrosła, w porównaniu do ubiegłego roku, liczba rejsów lotniczych łączących Białoruś z krajami Bliskiego Wschodu.
Dmitrij Muratow w swoim przemówieniu z okazji przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla wymienił nazwiska zamordowanych rosyjskich dziennikarzy, wspomniał też o prześladowanych rosyjskich politykach, w tym o Aleksieju Nawalnym, a także o organizacjach pozarządowych poddawanych represjom. W tym kontekście wymienił stowarzyszenie Memoriał. Jak podkreślił, we współczesnym świecie fundamentem demokracji jest wolność słowa, co czyni pracę dziennikarzy niezwykle ważną i odpowiedzialną. Na zakończenie przemówienia poprosił o uczczenie minutą ciszy tych reporterów i publicystów rosyjskich, którzy stracili życie wykonując swój zawód.
Ceremonia wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla odbyła się w Oslo. Oprócz Dmitrija Muratowa wyróżnienie odebrała również dziennikarka z Filipin Maria Ressa.
"Tragiczna, haniebna, zbrodnicza historia z Boeingiem MH-17 zniszczyła stosunki Rosji i Ukrainy. Nie wiem, czy kolejne pokolenie polityków będzie w stanie je odbudować - oświadczył laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
Dmitrij Muratow dodał, że "do wydarzeń na wschodzie Ukrainy doszła jeszcze prowadzona w środku Europy przez Aleksandra Łukaszenkę gra krwią. Jego żołnierze pędzą pod lufami karabinów uchodźców z Bliskiego Wschodu wprost na kordony strzelców ochraniających granice Unii Europejskiej".
Rosyjski noblista poinformował, że dziennikarze „Nowej Gaziety”, w której jest redaktorem naczelnym ustalili, że w okresie kryzysu granicznego aż czterokrotnie wzrosła, w porównaniu do ubiegłego roku, liczba rejsów lotniczych łączących Białoruś z krajami Bliskiego Wschodu.
Dmitrij Muratow w swoim przemówieniu z okazji przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla wymienił nazwiska zamordowanych rosyjskich dziennikarzy, wspomniał też o prześladowanych rosyjskich politykach, w tym o Aleksieju Nawalnym, a także o organizacjach pozarządowych poddawanych represjom. W tym kontekście wymienił stowarzyszenie Memoriał. Jak podkreślił, we współczesnym świecie fundamentem demokracji jest wolność słowa, co czyni pracę dziennikarzy niezwykle ważną i odpowiedzialną. Na zakończenie przemówienia poprosił o uczczenie minutą ciszy tych reporterów i publicystów rosyjskich, którzy stracili życie wykonując swój zawód.
Ceremonia wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla odbyła się w Oslo. Oprócz Dmitrija Muratowa wyróżnienie odebrała również dziennikarka z Filipin Maria Ressa.

Radio Szczecin