Maciej Maleńczuk winny naruszenia nietykalności osobistej działacza prolife - orzekł krakowski sąd.
W krakowskim sądzie zapadł prawomocny wyrok w sprawie wydarzeń sprzed pięciu lat.
Wtedy to na krakowskim Rynku odbywała się manifestacja przeciwko wypowiedzeniu przez rząd konwencji "antyprzemocowej". Nieopodal demonstrację zorganizowała Fundacja Pro - Prawo do Życia. Jeden z wolontariuszy tej organizacji miał wówczas zostać przez obecnego na miejscu Macieja Maleńczuka uderzony w twarz.
Sąd uznał muzyka za winnego naruszenia nietykalności pokrzywdzonego. Maleńczuk mówi, że się tego spodziewał. - W żaden sposób nie czuję się niewinny. Oczywiście czuję się winny całemu temu zamieszaniu. Moja to wina i moja to sprawa. Jam to uczynił. Jeszcze raz powtarzam, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę coś takiego jeszcze raz na swoje oczy, zachowam się tak samo. Oczywiście zapłacę tą grzywną i to wszytko, co pójdzie do Skarbu Państwa - powiedział Maleńczuk.
Adwokat Paweł Szafraniec - pełnomocnik pokrzywdzonego - przyznał, że w apelacji jego klient domagał się bardziej surowej kary dla artysty. - Chcieliśmy, aby ta sankcja była bardziej dolegliwa. Sąd zastosował tu karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nie mniej jednak ten rezultat, do którego dążyliśmy, ukarania pana Maleńczuka za uderzenie w twarz pokrzywdzonego, został osiągnięty.
Apelacje od wyroku sądu pierwszej instancji złożyły obie strony postępowania. Sąd odwoławczy podtrzymał dziś wyrok, który zapadł rok temu i oddalił apelacje stron. Muzyk musi zapłacić 6 tysięcy złotych grzywny i tysiąc złotych zadośćuczynienia za rzecz pokrzywdzonego.
Wtedy to na krakowskim Rynku odbywała się manifestacja przeciwko wypowiedzeniu przez rząd konwencji "antyprzemocowej". Nieopodal demonstrację zorganizowała Fundacja Pro - Prawo do Życia. Jeden z wolontariuszy tej organizacji miał wówczas zostać przez obecnego na miejscu Macieja Maleńczuka uderzony w twarz.
Sąd uznał muzyka za winnego naruszenia nietykalności pokrzywdzonego. Maleńczuk mówi, że się tego spodziewał. - W żaden sposób nie czuję się niewinny. Oczywiście czuję się winny całemu temu zamieszaniu. Moja to wina i moja to sprawa. Jam to uczynił. Jeszcze raz powtarzam, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę coś takiego jeszcze raz na swoje oczy, zachowam się tak samo. Oczywiście zapłacę tą grzywną i to wszytko, co pójdzie do Skarbu Państwa - powiedział Maleńczuk.
Adwokat Paweł Szafraniec - pełnomocnik pokrzywdzonego - przyznał, że w apelacji jego klient domagał się bardziej surowej kary dla artysty. - Chcieliśmy, aby ta sankcja była bardziej dolegliwa. Sąd zastosował tu karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Nie mniej jednak ten rezultat, do którego dążyliśmy, ukarania pana Maleńczuka za uderzenie w twarz pokrzywdzonego, został osiągnięty.
Apelacje od wyroku sądu pierwszej instancji złożyły obie strony postępowania. Sąd odwoławczy podtrzymał dziś wyrok, który zapadł rok temu i oddalił apelacje stron. Muzyk musi zapłacić 6 tysięcy złotych grzywny i tysiąc złotych zadośćuczynienia za rzecz pokrzywdzonego.

Radio Szczecin