Francuzi wybierają na pięcioletnią kadencję 577 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego - niższej izby parlamentu. Pierwszą turę wygrały z niemal identycznym wynikiem prezydencka koalicja "Razem" i sojusz lewicy "NUPES".
Ostatnie sondaże wskazują, że prezydencka koalicja wygra wybory parlamentarny, zdobywając od 255 do 295 mandatów - czyli o mniej więcej sto więcej niż sojusz lewicy, który stałby się główną formacją opozycyjną. Centroprawica może w najlepszym razie liczyć na 75 mandatów, a narodowcy - na 50.
Tym samym po raz pierwszy od 20 lat w Zgromadzeniu Narodowym może zabraknąć partii z bezwzględną większością. - Rządzenie Francją będzie bardzo trudne - ostrzegł w piątkowym "Le Figaro" dyrektor instytutu badawczego IFOP, Jérôme Fourquet.
Jego zdaniem partia prezydencka, która była niemal pewna łatwego zwycięstwa i nie prowadziła kampanii, może stracić zdolność do reformowania kraju.
Eksperci wskazują też na kryzys francuskiej demokracji, ze względu na coraz niższą frekwencję. W pierwszej turze odnotowano najwyższy poziom absencji wyborczej w historii Francji.
Tym samym po raz pierwszy od 20 lat w Zgromadzeniu Narodowym może zabraknąć partii z bezwzględną większością. - Rządzenie Francją będzie bardzo trudne - ostrzegł w piątkowym "Le Figaro" dyrektor instytutu badawczego IFOP, Jérôme Fourquet.
Jego zdaniem partia prezydencka, która była niemal pewna łatwego zwycięstwa i nie prowadziła kampanii, może stracić zdolność do reformowania kraju.
Eksperci wskazują też na kryzys francuskiej demokracji, ze względu na coraz niższą frekwencję. W pierwszej turze odnotowano najwyższy poziom absencji wyborczej w historii Francji.

Radio Szczecin