Weekendowy strajk pilotów tanich linii lotniczych Ryanair dotknął około 13 tysięcy pasażerów - informuje belgijska telewizja RTL.
Odwołanych zostało prawie 80 lotów z międzynarodowego lotnisk Zaventem w belgijskiej stolicy i Charleroi pod Brukselą.
Związkowcy zarzucają kierownictwu Ryanaira brak szacunku dla pracowników i domagają się podwyżek. Przypominają, że zgodzili się na 20-procentowe cięcia w czasie pandemii, teraz oczekują wzrostu wynagrodzeń.
- Pomogliśmy firmie podczas covidu. Uważamy, że teraz, skoro firma odbiła się, ma miliony zysków, powinniśmy otrzymać podwyżki, które wynegocjowaliśmy przed pandemią - powiedział telewizji RTL jeden z pilotów.
Związkowcy odpowiadają też na groźby zarządu, że Ryanair wycofa się z Belgii, jeśli protesty będą kontynuowane.
- Zawsze tak mówią kiedy przedstawiamy swoje żądania. Ale Belgia to hub Ryanaira, który przynosi największe zyski - komentował jeden ze związkowców.
To trzeci strajk w Ryanairze od początku roku. Ostatni protest belgijscy piloci i przedstawiciele personelu pokładowego przeprowadzili w ubiegłym miesiącu.
Związkowcy zarzucają kierownictwu Ryanaira brak szacunku dla pracowników i domagają się podwyżek. Przypominają, że zgodzili się na 20-procentowe cięcia w czasie pandemii, teraz oczekują wzrostu wynagrodzeń.
- Pomogliśmy firmie podczas covidu. Uważamy, że teraz, skoro firma odbiła się, ma miliony zysków, powinniśmy otrzymać podwyżki, które wynegocjowaliśmy przed pandemią - powiedział telewizji RTL jeden z pilotów.
Związkowcy odpowiadają też na groźby zarządu, że Ryanair wycofa się z Belgii, jeśli protesty będą kontynuowane.
- Zawsze tak mówią kiedy przedstawiamy swoje żądania. Ale Belgia to hub Ryanaira, który przynosi największe zyski - komentował jeden ze związkowców.
To trzeci strajk w Ryanairze od początku roku. Ostatni protest belgijscy piloci i przedstawiciele personelu pokładowego przeprowadzili w ubiegłym miesiącu.

Radio Szczecin