Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Reklama  
Zobacz

Jarosław Szymczyk wyraził nadzieję na współpracę ze stroną ukraińską, by wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do wybuchu. źródło: screenshoot - TVP INFO
Jarosław Szymczyk wyraził nadzieję na współpracę ze stroną ukraińską, by wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do wybuchu. źródło: screenshoot - TVP INFO
Komendant główny policji, generalny inspektor Jarosław Szymczyk wyraził nadzieję, że właściwe instytucje profesjonalnie wyjaśnią okoliczności wybuchu prezentu od Ukraińców.
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, a oprócz generała ranny został inny pracownik komendy.

Jarosław Szymczyk powiedział w TVP Info, że czuje się pokrzywdzony tą sytuacją. Podkreślił, że doszło do samoczynnego wybuchu jednej z tub po zużytym granatniku. Zapewnił, że nie naciskał na spust, a tuba stała pionowo na podłodze.

Do zdarzenia doszło w pomieszczeniu przylegającym do gabinetu komendanta głównego. Tuby zostały przywiezione z Ukrainy, miały być bezpieczne i rozbrojone.

- W pomieszczeniu byłem sam, przyjechałem do pracy po 7.30, przygotowywałem się do swoich zadań, poszedłem na zaplecze, gdzie były prezenty, między innymi dwie puste tuby po jednorazowych granatnikach. Chciałem przestawić jeden z nich, doszło do potężnej eksplozji, jeden z elementów uderzył w sufit, drugi w podłogę - opisywał.

Jarosław Szymczyk wyraził też nadzieję na współpracę ze stroną ukraińską, by wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do wybuchu. Dodał, że to zdarzenie nie powinno zepsuć relacji z Ukrainą, zwłaszcza w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji i pomocy, jaką niesiemy wschodniemu sąsiadowi.

- Jest wiele elementów, które mogą wskazywać, że komuś mogło zależeć na tym, żeby zdyskredytować, osłabić i zepsuć nasze relacje. To jedna z wersji, którą trzeba sprawdzić - stwierdził.

Jak powiedział, Ukraińcy ubolewają nad tym zdarzeniem i deklarują współpracę przy rozwiązaniu tej sprawy, podkreślając, że nie mieli złych intencji, a prezent był symboliczny.

Jarosław Szymczyk podziękował również ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Mariuszowi Kamińskiemu za okazane wsparcie i zapewnienie, że nie zostanie zdymisjonowany.
- W pomieszczeniu byłem sam, przyjechałem do pracy po 7.30, przygotowywałem się do swoich zadań, poszedłem na zaplecze, gdzie były prezenty, między innymi dwie puste tuby po jednorazowych granatnikach. Chciałem przestawić jeden z nich, doszło do potężnej eksplozji, jeden z elementów uderzył w sufit, drugi w podłogę - opisywał.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

Posłuchaj najnowszych Wiadomości Radia Szczecin

Archiwum informacji

poniedziałek01wtorek02środa03czwartek04piątek05sobota06niedziela07poniedziałek08wtorek09środa10czwartek11piątek12sobota13niedziela14poniedziałek15wtorek16środa17czwartek18piątek19sobota20niedziela21poniedziałek22wtorek23środa24czwartek25piątek26sobota27niedziela28poniedziałek29wtorek30środa01czwartek02piątek03sobota04niedziela05
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty