Głosowanie w pierwszej turze potrwa dziś i jutro. Do wyścigu o prezydenturę przystępuje ośmioro kandydatów. Według sondaży realne szanse na udział w drugiej turze wyborów prezydenckich ma troje z nich.
Są to trzecie bezpośrednie wybory na prezydenta Republiki Czeskiej. W poprzednich głosowaniach zwyciężał obecnie urzędujący Miloš Zeman. Era kontrowersyjnego Zemana, któremu zarzucano sprzyjanie interesom Rosji i Chin, przekraczanie uprawnień prezydenta opisanych w konstytucji podważanie ustaleń czeskiego kontrwywiadu, dobiega końca po dekadzie, którą spędził Zeman na praskim zamku i w pałacu w Lánach.
Urzędujący obecnie prezydent zadeklarował, że w tegorocznych wyborach odda głos na Andreja Babiša - byłego premiera Czech z przeszłością w komunistycznych służbach bezpieczeństwa, 68-letniego właściciela koncernu Agrofert i miliardera, który na początku tego tygodnia został oczyszczony przez sąd z zarzutów w sprawie dotyczącej unijnej dotacji pozyskanej na jedną z inwestycji.
Komunistyczna przeszłość ciąży także na generale w stanie spoczynku, 61-letnim Petrze Pavle. Przed 1989 rokiem Pavel służył w Czechosłowackiej Armii Ludowej i rozpoczął kurs wywiadowczy. W trakcie kampanii wielokrotnie przyznawał się do błędu z przeszłości i zwracał uwagę, że po Aksamitnej Rewolucji przez ponad 30 lat służył interesom Republiki Czeskiej na najwyższych wojskowych szczeblach - między innymi jako szef sztabu czeskiej armii oraz szef komitetu wojskowego NATO.
Kontrowersje nie ominęły również trzeciej kandydatki z najwyższym poparciem w sondażach. Danuše Nerudová, 44-letnia profesorka ekonomii i była rektorka Uniwersytetu Mendla w Brnie, musiała tłumaczyć się z ujawnionych w ostatnich tygodniach nieprawidłowości, do których miało dochodzić na jej uczelni. Sprawa dotyczy plagiatów i tytułów naukowych przyznawanych zagranicznym studentom, którzy przechodzili płatne kursy w przyspieszonym trybie.
Ostatni opublikowany przed wyborami sondaż agencji Median (od wtorku obowiązuje w Czechach zakaz publikacji wyników badań poparcia) dawał w pierwszej turze zwycięstwo Petrowi Pavlowi (29,5 procent). Drugi Andrej Babiš otrzymał w nim poparcie na poziomie 26,5 procent, a trzecia Danuše Nerudová 21 procent. Przewaga trojga faworytów nad resztą stawki jest znaczna - czwarty Jaroslav Baštaze skrajnie prawicowej i antyunijnej partii SPD miał w badaniu 7 procent.
Jednocześnie, jak wynika z przedwyborczych badań, jedna czwarta Czechów nie wie, kogo poprze w wyborach. To ich głosy mają zdecydować o ostatecznym składzie niemal pewnej drugiej tury. „Wyborcy często podejmują decyzje na podstawie telewizyjnych debat, w których dochodzi do konfrontacji kandydatów. W tej kampanii, która była bardzo krótka i w zasadzie nabrała tempa dopiero na początku nowego roku, nie doszło do skonfrontowania programów kandydatów i postawienia pytań: co sądzą oni o polityce socjalnej, o transporcie, o polityce fiskalnej. Każda z kampanii była skoncentrowana na wizerunku kandydatów” - powiedział Polskiemu Radiu Patrik Eichler, dziennikarz i komentator z Akademii Demokracji Masaryka.
Udziału w debatach unikał lider ruchu ANO Andrej Babiš, który w każdych wyborach może liczyć na poparcie swojego stałego elektoratu. Według niektórych komentatorów Babiš zastosował taką strategię, by nie zrazić do siebie osób wahających się. Jednocześnie skupił uwagę mediów - a tym samym wyborców - na bezpośrednim starciu dwojga głównych rywali, którzy w każdej dyskusji musieli dodatkowo tłumaczyć się ze swoich błędów z przeszłości. Sam unikał trudnych pytań, odmawiając nie tylko udziału w debatach, ale i wywiadów dla niektórych mediów, które uznaje za wrogie wobec siebie. Szef ruchu ANO wystąpił tylko w jednej debacie telewizyjnej na dzień przed wyborami i musiał w niej tłumaczyć się z chaotycznych działań swojego rządu w trakcie pandemii i oskarżeń w aferze Pandora Papers. Wcześniej, na długo przed oficjalnym ogłoszeniem swojej kandydatury, Andrej Babiš objeżdżał kraj kamperem i spotykał się z wyborcami w regionach.
Przypominał, że jego ugrupowanie zawsze wspierało emerytów, którzy stanowią znaczną część elektoratu ANO. Budował jednocześnie wizerunek antyestablishmentowego outsidera, który zamierza rozprawić się z „polistopadowym kartelem” rządzącym w Czechach po upadku komunizmu.
„Jeśli jest coś charakterystycznego dla tej kampanii prezydenckiej to to, że w zasadzie nie jest ona oparta na tematach politycznych. Jest to jeden z efektów depolityzacji życia społecznego w Czechach, która postępuje od dziesięciu lat po zawaleniu się tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę” - zauważył w rozmowie z naszym korespondentem Patrik Eichler. W gronie ubiegających się o urząd prezydenta jedynie dwóch kandydatów - Andrej Babiš i Jaroslav Bašta - należy do dużych partii politycznych. Swoich przedstawicieli nie wystawiły w wyborach partie tworzące centroprawicową koalicję, która objęła władzę w Czechach na przełomie 2021 i 2022 roku.
Nieformalne poparcie koalicji Spolu otrzymało troje prozachodnich pretendentów do prezydenckiego fotela - bardziej liberalni Danuše Nerudová, Petr Pavel oraz konserwatywny senator Pavel Fischer, który przed pięcioma laty zajął w głosowaniu trzecie miejsce, zdobywając poparcie 10 procent wyborców.
Petr Pavel postawił w swojej kampanii na wizerunek doświadczonego na arenie międzynarodowej wojskowego, który obiecuje przywrócić w Czechach „porządek i spokój”. Równolegle starał się podkreślać, że nie jest oderwany od rzeczywistości. Chętnie fotografował się z piwem w dłoni, ubrany we flanelową koszulę, która stała się atrybutem jego zwolenników.
Danuše Nerudová, początkowo często porównywana do prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej, przedstawiła w trakcie kampanii swój liberalny światopogląd. Zwracała uwagę na potrzebę budowania nowoczesnego państwa troszczącego się o swoich obywateli. „Pod względem politycznym Nerudovą można umieścić w centrum, blisko ruchu burmistrzów i blisko ludowców. Odnosząc to do polskiej polityki, byłoby to ugrupowanie Szymona Hołowni i PSL” - opisuje Patrik Eichler.
„Pavel jest bardziej prawicowym kandydatem, któremu blisko do Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a w Polsce byłaby to Platforma Obywatelska. Ci kandydaci nie podnoszą jednak w kampanii żadnych dużych, rzeczowych tematów. Z jednej strony mówią, że Republika Czeska nie funkcjonuje poprawnie i trzeba to zmienić. A jednocześnie są konfrontowani ze swoimi problemami z przeszłości, co zabiera im przestrzeń na poruszanie istotnych tematów społecznych” - wyjaśnia ekspert z Akademii Demokracji Masaryka.
W rozmowie z Polskim Radiem, Patrik Eichler zwrócił uwagę, że również Andrej Babiš jest krytykowany za swoją przeszłość. Dla twardego elektoratu byłego premiera nie stanowi ona jednak problemu. „Babišjako jeden z nielicznych kandydatów skoncentrował się w trakcie kampanii na problemach społecznych. Zwrócił uwagę na działania rządu twierdząc, że wszystko robi źle - że prąd jest za drogi, że inflacja jest wysoka, a rząd nie pomaga ludziom i powinien się nimi zainteresować, zamiast skupiać się na polityce zagranicznej” - powiedział Patrik Eichler w rozmowie z korespondentem Polskiego Radia.
Wybory prezydenckie w Czechach potrwają dwa dni. W piątek lokale wyborcze będą działać od 14:00 do 22:00. Po nocnej przerwie zostaną ponownie otwarte w sobotę o 8:00, a głosowanie potrwa do 14:00. Wstępne oficjalne wyniki głosowania w pierwszej turze powinniśmy poznać jeszcze tego samego dnia wieczorem. Jeśli żaden z kandydatów nie otrzyma ponad połowy ważnych głosów, 27 i 28 stycznia odbędzie się druga tura głosowania z udziałem dwóch kandydatów z największym poparciem w turze pierwszej.
Urzędujący obecnie prezydent zadeklarował, że w tegorocznych wyborach odda głos na Andreja Babiša - byłego premiera Czech z przeszłością w komunistycznych służbach bezpieczeństwa, 68-letniego właściciela koncernu Agrofert i miliardera, który na początku tego tygodnia został oczyszczony przez sąd z zarzutów w sprawie dotyczącej unijnej dotacji pozyskanej na jedną z inwestycji.
Komunistyczna przeszłość ciąży także na generale w stanie spoczynku, 61-letnim Petrze Pavle. Przed 1989 rokiem Pavel służył w Czechosłowackiej Armii Ludowej i rozpoczął kurs wywiadowczy. W trakcie kampanii wielokrotnie przyznawał się do błędu z przeszłości i zwracał uwagę, że po Aksamitnej Rewolucji przez ponad 30 lat służył interesom Republiki Czeskiej na najwyższych wojskowych szczeblach - między innymi jako szef sztabu czeskiej armii oraz szef komitetu wojskowego NATO.
Kontrowersje nie ominęły również trzeciej kandydatki z najwyższym poparciem w sondażach. Danuše Nerudová, 44-letnia profesorka ekonomii i była rektorka Uniwersytetu Mendla w Brnie, musiała tłumaczyć się z ujawnionych w ostatnich tygodniach nieprawidłowości, do których miało dochodzić na jej uczelni. Sprawa dotyczy plagiatów i tytułów naukowych przyznawanych zagranicznym studentom, którzy przechodzili płatne kursy w przyspieszonym trybie.
Ostatni opublikowany przed wyborami sondaż agencji Median (od wtorku obowiązuje w Czechach zakaz publikacji wyników badań poparcia) dawał w pierwszej turze zwycięstwo Petrowi Pavlowi (29,5 procent). Drugi Andrej Babiš otrzymał w nim poparcie na poziomie 26,5 procent, a trzecia Danuše Nerudová 21 procent. Przewaga trojga faworytów nad resztą stawki jest znaczna - czwarty Jaroslav Baštaze skrajnie prawicowej i antyunijnej partii SPD miał w badaniu 7 procent.
Jednocześnie, jak wynika z przedwyborczych badań, jedna czwarta Czechów nie wie, kogo poprze w wyborach. To ich głosy mają zdecydować o ostatecznym składzie niemal pewnej drugiej tury. „Wyborcy często podejmują decyzje na podstawie telewizyjnych debat, w których dochodzi do konfrontacji kandydatów. W tej kampanii, która była bardzo krótka i w zasadzie nabrała tempa dopiero na początku nowego roku, nie doszło do skonfrontowania programów kandydatów i postawienia pytań: co sądzą oni o polityce socjalnej, o transporcie, o polityce fiskalnej. Każda z kampanii była skoncentrowana na wizerunku kandydatów” - powiedział Polskiemu Radiu Patrik Eichler, dziennikarz i komentator z Akademii Demokracji Masaryka.
Udziału w debatach unikał lider ruchu ANO Andrej Babiš, który w każdych wyborach może liczyć na poparcie swojego stałego elektoratu. Według niektórych komentatorów Babiš zastosował taką strategię, by nie zrazić do siebie osób wahających się. Jednocześnie skupił uwagę mediów - a tym samym wyborców - na bezpośrednim starciu dwojga głównych rywali, którzy w każdej dyskusji musieli dodatkowo tłumaczyć się ze swoich błędów z przeszłości. Sam unikał trudnych pytań, odmawiając nie tylko udziału w debatach, ale i wywiadów dla niektórych mediów, które uznaje za wrogie wobec siebie. Szef ruchu ANO wystąpił tylko w jednej debacie telewizyjnej na dzień przed wyborami i musiał w niej tłumaczyć się z chaotycznych działań swojego rządu w trakcie pandemii i oskarżeń w aferze Pandora Papers. Wcześniej, na długo przed oficjalnym ogłoszeniem swojej kandydatury, Andrej Babiš objeżdżał kraj kamperem i spotykał się z wyborcami w regionach.
Przypominał, że jego ugrupowanie zawsze wspierało emerytów, którzy stanowią znaczną część elektoratu ANO. Budował jednocześnie wizerunek antyestablishmentowego outsidera, który zamierza rozprawić się z „polistopadowym kartelem” rządzącym w Czechach po upadku komunizmu.
„Jeśli jest coś charakterystycznego dla tej kampanii prezydenckiej to to, że w zasadzie nie jest ona oparta na tematach politycznych. Jest to jeden z efektów depolityzacji życia społecznego w Czechach, która postępuje od dziesięciu lat po zawaleniu się tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę” - zauważył w rozmowie z naszym korespondentem Patrik Eichler. W gronie ubiegających się o urząd prezydenta jedynie dwóch kandydatów - Andrej Babiš i Jaroslav Bašta - należy do dużych partii politycznych. Swoich przedstawicieli nie wystawiły w wyborach partie tworzące centroprawicową koalicję, która objęła władzę w Czechach na przełomie 2021 i 2022 roku.
Nieformalne poparcie koalicji Spolu otrzymało troje prozachodnich pretendentów do prezydenckiego fotela - bardziej liberalni Danuše Nerudová, Petr Pavel oraz konserwatywny senator Pavel Fischer, który przed pięcioma laty zajął w głosowaniu trzecie miejsce, zdobywając poparcie 10 procent wyborców.
Petr Pavel postawił w swojej kampanii na wizerunek doświadczonego na arenie międzynarodowej wojskowego, który obiecuje przywrócić w Czechach „porządek i spokój”. Równolegle starał się podkreślać, że nie jest oderwany od rzeczywistości. Chętnie fotografował się z piwem w dłoni, ubrany we flanelową koszulę, która stała się atrybutem jego zwolenników.
Danuše Nerudová, początkowo często porównywana do prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej, przedstawiła w trakcie kampanii swój liberalny światopogląd. Zwracała uwagę na potrzebę budowania nowoczesnego państwa troszczącego się o swoich obywateli. „Pod względem politycznym Nerudovą można umieścić w centrum, blisko ruchu burmistrzów i blisko ludowców. Odnosząc to do polskiej polityki, byłoby to ugrupowanie Szymona Hołowni i PSL” - opisuje Patrik Eichler.
„Pavel jest bardziej prawicowym kandydatem, któremu blisko do Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a w Polsce byłaby to Platforma Obywatelska. Ci kandydaci nie podnoszą jednak w kampanii żadnych dużych, rzeczowych tematów. Z jednej strony mówią, że Republika Czeska nie funkcjonuje poprawnie i trzeba to zmienić. A jednocześnie są konfrontowani ze swoimi problemami z przeszłości, co zabiera im przestrzeń na poruszanie istotnych tematów społecznych” - wyjaśnia ekspert z Akademii Demokracji Masaryka.
W rozmowie z Polskim Radiem, Patrik Eichler zwrócił uwagę, że również Andrej Babiš jest krytykowany za swoją przeszłość. Dla twardego elektoratu byłego premiera nie stanowi ona jednak problemu. „Babišjako jeden z nielicznych kandydatów skoncentrował się w trakcie kampanii na problemach społecznych. Zwrócił uwagę na działania rządu twierdząc, że wszystko robi źle - że prąd jest za drogi, że inflacja jest wysoka, a rząd nie pomaga ludziom i powinien się nimi zainteresować, zamiast skupiać się na polityce zagranicznej” - powiedział Patrik Eichler w rozmowie z korespondentem Polskiego Radia.
Wybory prezydenckie w Czechach potrwają dwa dni. W piątek lokale wyborcze będą działać od 14:00 do 22:00. Po nocnej przerwie zostaną ponownie otwarte w sobotę o 8:00, a głosowanie potrwa do 14:00. Wstępne oficjalne wyniki głosowania w pierwszej turze powinniśmy poznać jeszcze tego samego dnia wieczorem. Jeśli żaden z kandydatów nie otrzyma ponad połowy ważnych głosów, 27 i 28 stycznia odbędzie się druga tura głosowania z udziałem dwóch kandydatów z największym poparciem w turze pierwszej.

Radio Szczecin