Na plaży miejskiej na Dojlidach w Białymstoku Białorusini protestowali w niedzielę przeciwko zaocznym wyrokom sądów w ich kraju.
Wśród oskarżonych przez reżim Łukaszenki są m.in. liderka białoruskiego ruchu demokratycznego Swiatłana Cichanouska i jej współpracownicy. "Boli nas to, co się dzieje na Białorusi" - podkreślali uczestnicy manifestacji.
- Boli mnie to, co się dzieje na Białorusi. Te sądy bez uczestnictwa ludzi oskarżonych to jest farsa. Chcę, żeby ludzie o tym wiedzieli, co się dzieje na Białorusi. To jest dawno poza granicami prawa. Takie akcje łączą Białorusinów na emigracji. Jest wsparcie, komunikacja, pomoc, żeby Polacy i cały świat znał, że walczymy z reżimem - uczestniczka manifestacji.
Reżim Łukaszenki robi wszystko, żeby osądzić ludzi, którzy znajdują się za granicą, w tym w Polsce. Pokazać, że ci ludzie są terrorystami, ekstremistami. Tak naprawdę to są ludzie, którzy lubią swoje państwo, którzy chcą żyć w niepodległym kraju. Nie chcą dyktatury Łukaszenki i wszystko robią, żeby Białoruś była wolna - dodaje manifestujący mężczyzna.
Pod koniec grudnia na Białorusi rozpoczęły się procesy w ramach tak zwanego "postępowania nadzwyczajnego". Oskarżeni to osoby, które z powodów politycznych opuściły Białoruś, a są ścigane przez służby za rzekome przestępstwa, jak na przykład udział w protestach.
- Boli mnie to, co się dzieje na Białorusi. Te sądy bez uczestnictwa ludzi oskarżonych to jest farsa. Chcę, żeby ludzie o tym wiedzieli, co się dzieje na Białorusi. To jest dawno poza granicami prawa. Takie akcje łączą Białorusinów na emigracji. Jest wsparcie, komunikacja, pomoc, żeby Polacy i cały świat znał, że walczymy z reżimem - uczestniczka manifestacji.
Reżim Łukaszenki robi wszystko, żeby osądzić ludzi, którzy znajdują się za granicą, w tym w Polsce. Pokazać, że ci ludzie są terrorystami, ekstremistami. Tak naprawdę to są ludzie, którzy lubią swoje państwo, którzy chcą żyć w niepodległym kraju. Nie chcą dyktatury Łukaszenki i wszystko robią, żeby Białoruś była wolna - dodaje manifestujący mężczyzna.
Pod koniec grudnia na Białorusi rozpoczęły się procesy w ramach tak zwanego "postępowania nadzwyczajnego". Oskarżeni to osoby, które z powodów politycznych opuściły Białoruś, a są ścigane przez służby za rzekome przestępstwa, jak na przykład udział w protestach.

Radio Szczecin